poniedziałek, 28 lipca 2008

Przez pięć lat stron tysiące, młodość w bibliotekach, potem bida, bida i rozczarowanie!

Dziś będąc w bibliotece głównej UG dokonałam rzeczy na pozór niemożliwej. (czy wszyscy zauważyli, że wypowiadam się używając imiesłowu? O, zrobiłam to znowu.)

Namówiłam panią bibliotekarkę, żeby pozwoliła mi zabrać książkę - egzemplarz obowiązkowy, do wypożyczenia tylko na miejscu - do domu!


Ci, którzy studiowali na UG, wiedzą, że wynieść książkę z tej twierdzy, to nie lada wyczyn.

Zachęcona tym sukcesem, postanowiłam dokonać drugiej niemożliwej rzeczy:

przeczytać tę książkę dziś w nocy.



A to ja za parę godzin ;P

8 komentarzy:

sowisko pisze...

Ziomie, z każdą godziną rośnie szansa, że dzisiaj nie będę spała - 50 stron tłumaczenia... Umrę i tak dalej, a jutro papiery patentowe - umrę bardziej i boleśniej. A mój serial zdjęto. PJOLZ!

Shakti pisze...

Bylas dzis w bajbliotece? Ja tez(przez jakies 5min),a bywam raz na milion lat...nie spotkalysmy sie, ale to tak czy siak musi byc (pol?)przeznaczenie!:)

Iga pisze...

Shakti: do piątku będę codziennie, jakby co to dzwoń :)

inny niż wszyscy pisze...

Biblioteka to nie miejsce na randki! Nie umawiać mi się tam!

Ja się pytam, gdzie są rodzice? xD

Iga pisze...

Xingi:
Tato nie wraca; ranki i wieczory
We łzach go czekam i trwodze;

xD

sowisko pisze...

co prawda padam na ryj, ale wpadłam zobaczyć co się dzieje, a blogger powiedział mi: bucmqmuu

inny niż wszyscy pisze...

Czemu Xingi? :D To brzmi jak liczba mnoga, albo jeszcze: a ti ti ti robaczku :*

Dziwne to wszystko xD

Twoje tokeny są badziewne! Zgłaszam sprzeciw, wyłącz wpisywanie tych poronionych znaków.

Iga pisze...

Bo było "Xingi poszedł na wagary.. pomarzyć o czymś innym"