Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balkonowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balkonowo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 lipca 2010

Lipiec i ciężka praca

Nadszedł lipiec a wraz z nim pierdylion stopni w cieniu i ciężka praca ludzi niosących światu informację. A jest o czym informować, bo do Gdyni znów zawitał Open'er.

Niewiele zatem myśląc ruszyłam żwawo w drogę na Babie Doły, gdzie dotarłam po 2 godzinach podróży ze spoconymi ludźmi.

A na miejscu ciężka, wytężona praca.

Ciężka, ciężka praca.


Był tam również Sh. jednak tym razem jako swoje alter ego. Efekty jego pracy zobaczycie TUTAJ.

A na Festiwalu fenomenalne Skunk Anansie, niedobra kiełbasa z grilla, pokazy mody, woda o smaku piwa, gubienie się ludziom, odnajdywanie ludzi, niekończące się wędrówki i pomarańczowy księżyc.
A także Kuba, który woził moją szanowną osobę przez trzy dni do domu. Efekty jego pracy znajdziecie TUTAJ.


A lipiec toczy się dalej, co widać bardzo wyraźnie na mojej ścianie w kuchni:



Tylkowski jak zwykle się nie myli. Dobrze wie, że jutro przyjeżdża Pegaz i że będziemy opalać swoje obłe ciała.

I zakwitła mi pierwsza maciejka. Więc szkoda czasu na komputer. Idę ją afirmować na balkonie!

środa, 23 czerwca 2010

Lęki

A., która pięknie śpiewa była u mnie dziś, by podzielić się lękami.

Czeka ją lot przez wszystkie możliwe lądy i morza.
I wiecie, jak to jest, gdy się leci nad chmurami, samolotem trzęsie, zastanawiacie się, jak bardzo zwęglone będą Wasze ciała, gdy wreszcie spadnie... Norma.

Robiłam, co mogłam, by podnieść ją na duchu.
Żartowałam, że nadmucha kamizelkę i wybiegnie z samolotu przed wszystkimi mówiąc na odchodne swojemu mężowi "a nie mówiłam?!".
Życzyłam katastrofy dopiero w drodze powrotnej, by trochę na urlopie odpocząć.
I zapewniłam, że będę kultywować jej pamięć jako świetnie zapowiadającej się gwiazdy estrady.

No, może w pocieszaniu nie jestem najlepsza, ale hello, mam najpiękniejszego kota świata i czereśnie.

Dzięki Asiu, że znalazłaś czas w tym całym zamieszaniu i wciskaniu 23 kilo w jedną walizkę! Nic się nie bój, bo wszystko będzie ok :) Tylko pamiętaj o kamizelce.

czwartek, 17 czerwca 2010

Pewne rzeczy się nie zmienią.

Np. to, że jak co roku hoduję maciejkę.

I że moje zdjęcia wciąż wywołują jedynie politowanie.

A ona nie odstępuje mnie na krok.



I że zabiorę się za cokolwiek, byle tylko nie musieć się pakować na jutro :/

czwartek, 8 kwietnia 2010

Otwarcie

Zapomniałam otworzyć kwiecień, który sobie taki nieotwarty trwa w najlepsze już dobre 8 dni.
Żeby wszystko było, jak należy, kwietniowy Tylkowski:



Może i jestem formalistką. Ale uważam, że jak już cokolwiek otwierać i ogłaszać, to porządnie.
Kwiecień bez hucznych obchodów po prostu się nie liczy.

Dlatego wraz z Patrikosem i Bianką zrobiliśmy dziś oficjalne otwarcie sezonu balkonowego.
Oczywiście z czystego poczucia obowiązku i dla spokoju sumienia.


Od razu człowiekowi jakoś tak lżej.

środa, 26 sierpnia 2009

Mój balkon nadal istnieje

A jakże!


Dzisiaj zrobiłyśmy tam z Bianką kontrolę.



Okazało się, że coś tam nawet będzie kwitło.


Maciejka nie wygląda może najokazalej, ale pachnie wieczorami i o to chodzi (w tym roku w towarzystwie jakichś chwastów, których nie wyrywałam, bo myślałam, że zakwitną)



I pierwszy bordowy listek na żywopłocie. A wszyscy wiemy, co to oznacza, prawda?

sobota, 25 lipca 2009

Balkonowo odzyskane czyli o mistyfikacji

Bo muszę się do czegoś przyznać.

Kiedy niektórzy tu zachwycali się moimi bratkami, to ja oczywiście niczego nie sprostowałam. Bo jestem złym człowiekiem.
A prawda jest taka, że zdjęcie bratków zrobione było milion lat temu i po bratkach zostało tylko tyle:



Mam za to nikogo nieinteresujący żywopłot.

I kwiatka, który nie kwitnie:


Ta tutaj to też niezła kłamczucha. Niby taka puchata maskotka do głaskania, a wczoraj upolowała ćmę i dziś o mało co nie pożarła motyla.

Tylko spójrzcie, jaka z niej dzika i nieokiełznana bestia:


wtorek, 14 lipca 2009

Szok

Siedzę sobie rano przy kompie, czytam posta Sowy o prawach rządzących amerykańskim kinem, piję herbatę z miodem (bo w ramach robienia głupich rzeczy przeziębiłam się w środku lata) a tu szok.

30 cm ode mnie, zaraz za moją szybą, jakiś facet myje moje okno. O skubany! Właśnie mi ostatni sznurek z balkonu uciął!
I moją A. mi budzi...
Niech to malowanie bloku już się skończy

bo już mamy trochę dość.

środa, 10 czerwca 2009

Zamach

Spisek jakiś.
Najpierw ta sprawa z kawą.
W naszym osiedlowym nie ma mojej ulubionej kawy.
Brązowa rozpuszczalna Maxwell House, ta drobniutka taka.
Nie ma.
Dlatego muszę dokonywać codziennie rano zamachu na Neskę mojej A.

A teraz jeszcze ten balkon.

Miała być niespodzianka.
Tu miałam Was zbombardować zdjęciami mojej balkonowej dżungli.


Już prawie, prawie.
W tej doniczce już zaczyna się piąć maciejka.

(bo nie byłabym sobą, gdybym zrobiła dobre zdjęcie)

A tu proszę:

Nadciągają robotnicy z rusztowaniem i z naszych balkonowych zagonów zrobią jesień średniowiecza.
I jeszcze dziś - chciałam sobie w spokoju odpocząć po pracy nad sudoku. A największa terrorystka świata pokazała mi, co myśli o moich planach:

I mogłabym przysiąc, że się uśmiechała.


ogłoszenie: można mnie śmiało zaprosić na grilla, zachęcam, mam nawet swój talerzyk.

wtorek, 28 kwietnia 2009

Ja tam nie wiem

Jest tak pięknie i ciepło a Wy tak na tych kompach siedzicie. Cały dzień nosy w monitorach.

A ja siedzę na balkonie, czeszę Biankę, pranie sobie kapie..

I czekam na maj :)

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Budzimy się!

Kto jeszcze nie poczuł wiosny??
Idziemy do pracy i jest jasno, wracamy z niej (i idziemy do drugiej pracy :/) i jest jasno.
W tramwajach zaczynają grzać po półrocznej zimowej przerwie, kiedy to grzejniki nie działają.
Na fitlessie jest więcej dziewczyn niż hantli.

I nasze balkonowo się budzi :)

I żywopłot, który wykazał niemałą siłę woli i przeżył zimę.

I storczyk od Z.


Wszystko się budzi!


Ok. Nie wszystko.

środa, 21 stycznia 2009

Styczniowe uprawy

Mrozy, śniegi, szadzie, gołoledzie, szrony i inne rzeczy, których tak naprawdę ani ja ani Wy nie rozróżniamy, nie szkodzą moim kozackim uprawom.
Dalej dumnie prężą się chryzantemy złociste za moim oknem.
Do takich rzeczy trzeba po prostu mieć rękę. Nie poradzisz.


Kwiatki po prostu się zeschły a potem zamarzły :]
A liście z żywopłotu pospadały.

Tę słomę z dołu doniczki podjada Bianka, gdy tylko poczuje ochotę na odrobinę celulozy i poliestru.

A tak naprawdę to tęsknię do wiosny, która obudzi moje balkonowo.. i kto wie, może coś jeszcze.

Nawet Tymbark podpasował: Do tych pagórków leśnych...

I nie, jedzenie podgniłego pomidora z maślanką nie jest dobrym pomysłem.

czwartek, 20 listopada 2008

Jesień już, już palą chwasty w sadach

Nadeszła smutna pora dla mojej plantacji i balkonowa.
Miałyśmy piękny, bordowy żywopłot. A teraz mamy kolczaste zasieki.


I chociaż lawenda jeszcze jako tako się trzyma, to dni moich kwiatków są policzone...

Nawet storczyk od Z. zapada w sen zimowy i właśnie suszy ostatniego kwiatka.

(fenomenalne, niesamowitej jakości zdjęcie..)

To dracena, którą z okazji parapetówki dała nam Asia.

A którą Bianka uważa za swój prywatny bar sałatkowy.

Nie ma jednak co płakać, bo zawitało do nas nowe życie :) Zieleni się na tych ziarnkach :)


A tego tu koleżkę dostałam dziś od Ani i nazwałam go Mietek :)

Dzięki Aniu, że przyszłaś, ten korkociąg będzie czekał na nasze grudniowe spotkanie ;)


A wiedzieliście, że jest coś takiego jak rogal św. Marcina? :)

sobota, 4 października 2008

Balkonowo powraca

To nie jest tak, że po lecie na naszym balkonie zapanowała pustynia.

I chociaż wszystkie niecierpki, dzwonki i inne begonie nam padły, to przyszedł czas na jesienną aranżację najpiękniejszego balkonu w Polsce północnej.


Ot, ogólna perspektywa :)

Ok, może nie jest najpiękniejszy. Ale jest nasz :)


Wiem, że wrzosy już były, ale nadal się nimi jaram.


Chryzantemy złociste, klasyka polskiej poezji śpiewanej na naszym parapecie :)

Barberis czy berberis, czy coś takiego. Mamy własny żywopłot :)

W "Poszukiwaniu świętego Graala" Monty Pythona, Rycerze Mówiący 'Ni!' zażądali od Rycerzy Okrągłego Stołu żywopłotu.

Mniejsza o Rycerzy, on zmienia kolor na jesień :)


No i proszę, dobry sposób na spędzenie sobotniego popołudnia?
Wyśmienity!
Zwłaszcza, że w tym czasie powinnam siedzieć na tyłku i się uczyć ;)

Ni!

piątek, 12 września 2008

Moje własne wrzoSowisko

Łącznik z biblioteką, wzorowy uczeń, skarbnik klasowy, prezes Naukowego Koła Edytorów.. no cud dziewczyna od najwcześniejszych lat szkolnych.

Dziś, gdy pisze, drukuje i oddaje pracę mgr, symuluje na stażu, chodzi na rozmowy o pracę, robi wiochę w sklepie, puchnie na fitlessie, znajduje także czas na swój mały ogródek...

A se wrzosy zasadziłam na balkonie :)

Ssie gra, ssie ma :)


Tak, stoję na balkonie i robię zdjęcia doniczkom.


W środku lawenda. Mroczny niszczyciel balkonowych moli.


Więc mogę "pójść sobie na wrzosowisko i zapomnieć wszystko".

tralalalalaaaaaaaaaa..

piątek, 22 sierpnia 2008

Zero czasu na cokolwiek..

Moje życie towarzyskie kończy się na bajerowaniu super kolesi na gg.
A jedynym gościem, jaki u nas ostatnio był na balkonie jest ta biedronka:



Jeżeli będziesz przechodzić pod naszym balkonem, to pomachaj mi :|



Eh.

środa, 6 sierpnia 2008

Ciężkie życie urzędnika państwowego

Człowiek wstaje o tej 6:30 w nocy, jedzie do pracy a tam ciężka, ciężka harówka..
A to kawę wypić, a to Metro przeczytać, ksero porobić, a to pójść do centrum dowodzenia światem (budynek główny UM, inaczej zwany kwaterą główną) i nadać listy, a to popatrzeć prognozę pogody na weekend..

No nie jest lekko.


A w domu zakwitły nowe kwiatki i nawet mnie przy tym nie było :((

To ten kwiatek od mojej Babci, który w ogóle miał nie przeżyć :)



TADAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAM!!!!

Pachnący groszek proszę Państwa :) (pachnie, jak się wsadzi w niego nos)

Rzeczy, których się dziś nauczyłam:
- jeżeli wydaje ci się, że zepsułaś frankownicę (to taka maszyna do stemplowania listów), to szybko oddaj kluczyk i uciekaj


A teraz siedzę nad mgr i czekam na wenę.
Przybywaj.