Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podgatunek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podgatunek. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 29 kwietnia 2010
Rzeczy, których nigdy nie usłyszysz od faceta
Zdecydowanie ta niebieska! Ładnie podkreśla brzoskwiniowy odcień twojej skóry
Mój psychoterapeuta mówi, że nie zaspokajasz moich potrzeb emocjonalnych
Oszalałaś? Chcesz zmywać? Przecież teraz moja kolej!
Czasem sam się zastanawiam, co ty we mnie widzisz?
Piorę kolory, masz coś do wrzucenia?
Masz rację, to moja wina
piątek, 4 września 2009
Są trzy prawdy
Są trzy prawdy. A to jest prawda o równouprawnieniu:

Byłam wczoraj w kinie na "Brzydkiej prawdzie", która w teorii była komedią romantyczną. Brzydkie to może i było, bo przekleństw było więcej, niż u mnie w redakcji, a co do prawdy to jedyne, co tam było prawdziwe, to stwierdzenie, że rozwój mężczyzn kończy się po zmianie nocnika na sedes.
Bo te włosy na pewno nie były prawdziwe:

Te włosy są niestety prawdziwe:
I jeszcze zdjęcie szynszyli (szynszyla?) A., która pięknie śpiewa, żeby nie było, że byłam, głaskałam, zjadłam cała czekoladę, a na blogu nie napisałam:

Byłam wczoraj w kinie na "Brzydkiej prawdzie", która w teorii była komedią romantyczną. Brzydkie to może i było, bo przekleństw było więcej, niż u mnie w redakcji, a co do prawdy to jedyne, co tam było prawdziwe, to stwierdzenie, że rozwój mężczyzn kończy się po zmianie nocnika na sedes.
Bo te włosy na pewno nie były prawdziwe:

Te włosy są niestety prawdziwe:
I jeszcze zdjęcie szynszyli (szynszyla?) A., która pięknie śpiewa, żeby nie było, że byłam, głaskałam, zjadłam cała czekoladę, a na blogu nie napisałam:
środa, 22 lipca 2009
O języku
Rodzina języków indoeuropejskich zajmuje obszar od Indii po krańce zachodniej Europy. Ok. II w. p.n.e. z rodziny tej wyodrębnił się język prasłowiański, z którego ok 500 lat później powstała rodzina języków zachodniosłowiańskich. Czyli m.in. język polski.
W Polsce żyje i mówi tym samym językiem ponad 38 milionów ludzi.
Więc jak to jest możliwe, że Ty mówisz mu: strach, ból, tęsknota i samotność. Opowiadasz o lęku, upokorzeniu i niepewności.
Przestań mnie ranić, zacznij kochać tak, jak na to zasługuję. Powiedz coś, spójrz na mnie, nie zostawiaj mnie.
Chcesz, żeby wiedział, o tym, przez co przeszłaś i czego nie przejdziesz drugi raz. Mówisz: lęk, gniew, rozczarowanie i wielki żal. Kochaj mnie.
W Polsce tym samym językiem mówi ponad 38 milionów ludzi. Jak to się dzieje, że jedyne, co on zrozumiał, to:
foch
W Polsce żyje i mówi tym samym językiem ponad 38 milionów ludzi.
Więc jak to jest możliwe, że Ty mówisz mu: strach, ból, tęsknota i samotność. Opowiadasz o lęku, upokorzeniu i niepewności.
Przestań mnie ranić, zacznij kochać tak, jak na to zasługuję. Powiedz coś, spójrz na mnie, nie zostawiaj mnie.
Chcesz, żeby wiedział, o tym, przez co przeszłaś i czego nie przejdziesz drugi raz. Mówisz: lęk, gniew, rozczarowanie i wielki żal. Kochaj mnie.
W Polsce tym samym językiem mówi ponad 38 milionów ludzi. Jak to się dzieje, że jedyne, co on zrozumiał, to:
foch
wtorek, 14 kwietnia 2009
Pustka. Jak jej nie zapełniać.
Jak nie zapełniać pustki?
Jedzeniem.
Tylko z pozoru wydaje się to wyśmienitym pomysłem. Jednak nie jest to najlepsza rzecz, na jaką można było wpaść. Albowiem:
Alkoholem.

Ok, możesz spróbować. Ale jak już po dwóch miesiącach zorientujesz się, że nie działa, to próbuj już czegoś innego.
Zakupami.
Oooj kusi, wciąga, robi baaaardzo dobrze. Ale w drugiej połowie miesiąca zaczyna być kiepsko.
Facetami.
No gorzej wybrać nie można. Z całą pewnością trafisz na megalomana, dziada, psychopatę, neurotyka, wyrośniętego dzieciaka albo wszystko w jednym czyli miłość Twojego życia i już nie będzie czego po Tobie zbierać. Zdecydowanie nie facetami.
Więc czym?
Jedzeniem.
Tylko z pozoru wydaje się to wyśmienitym pomysłem. Jednak nie jest to najlepsza rzecz, na jaką można było wpaść. Albowiem:
Alkoholem.
Ok, możesz spróbować. Ale jak już po dwóch miesiącach zorientujesz się, że nie działa, to próbuj już czegoś innego.
Zakupami.
Facetami.
No gorzej wybrać nie można. Z całą pewnością trafisz na megalomana, dziada, psychopatę, neurotyka, wyrośniętego dzieciaka albo wszystko w jednym czyli miłość Twojego życia i już nie będzie czego po Tobie zbierać. Zdecydowanie nie facetami.Więc czym?
piątek, 27 lutego 2009
Wyznanie
Nie jest to dla mnie łatwe. Ale muszę się Wam do czegoś przyznać.
Zarejestrowałam się na serwisie randkowym.
Tak, wiem, ha ha.
Do wszystkiego namówił mnie s., który już w przyszłym tygodniu idzie do kina z jakąś laską ze swojego miasta. A niech go :/
Ja oczywiście nie byłabym sobą, gdyby nie przytrafiła mi się cała masa radosnych przygód. Bez zagłębiania się w żenujące szczegóły powiem Wam o jednej prawdzie, jaką odkryłam dzięki temu serwisowi:
faceci w Trójmieście nie mają internetu.
Jest to naukowo stwierdzony fakt poparty stosem wiadomości na mojej skrzynce. Każda jedna od czterdziestoparoletnich kolesi mieszkających w Niemczech.
Ok, w Trójmieście jest jeden koleś mający internet: zapytał mnie czy "mam cheńć" z nim popisać a że ja żadnej "cheńci" nie miałam i mieć nie będe, więc na tym jednym mailu zakończył się nasz płomienny romans.
Byłyśmy wczoraj z Kateriną z okazji środy popielcowej w McDonaldzie.
I zgodnie stwierdziłyśmy, że jesteśmy stare i czekają na nas tylko wdowcy i rozwodnicy. No i że musimy iść na wino, bo nie oblewałyśmy jeszcze mojej pracy.
Jedna z dziewczyn na tym serwisie napisała w rubryce "o sobie": Gleba potrzebuje ziarna.
Ja nie potrzebuję żadnego ziarna!

Ja potrzebuję Gleby ;)
Zarejestrowałam się na serwisie randkowym.
Tak, wiem, ha ha.
Do wszystkiego namówił mnie s., który już w przyszłym tygodniu idzie do kina z jakąś laską ze swojego miasta. A niech go :/
Ja oczywiście nie byłabym sobą, gdyby nie przytrafiła mi się cała masa radosnych przygód. Bez zagłębiania się w żenujące szczegóły powiem Wam o jednej prawdzie, jaką odkryłam dzięki temu serwisowi:
faceci w Trójmieście nie mają internetu.
Jest to naukowo stwierdzony fakt poparty stosem wiadomości na mojej skrzynce. Każda jedna od czterdziestoparoletnich kolesi mieszkających w Niemczech.
Ok, w Trójmieście jest jeden koleś mający internet: zapytał mnie czy "mam cheńć" z nim popisać a że ja żadnej "cheńci" nie miałam i mieć nie będe, więc na tym jednym mailu zakończył się nasz płomienny romans.
Byłyśmy wczoraj z Kateriną z okazji środy popielcowej w McDonaldzie.
I zgodnie stwierdziłyśmy, że jesteśmy stare i czekają na nas tylko wdowcy i rozwodnicy. No i że musimy iść na wino, bo nie oblewałyśmy jeszcze mojej pracy.Jedna z dziewczyn na tym serwisie napisała w rubryce "o sobie": Gleba potrzebuje ziarna.
Ja nie potrzebuję żadnego ziarna!
Ja potrzebuję Gleby ;)
poniedziałek, 9 lutego 2009
Fail
A., która pięknie śpiewa napisała u siebie na blogu o najważniejszych mężczyznach w swoim życiu i ja też chciałam napisać coś podobnego.
Siedzę już dobre pół godziny nad tym postem.
Siedzę już dobre pół godziny nad tym postem.
poniedziałek, 29 grudnia 2008
niedziela, 7 grudnia 2008
List tygodnia z ostatnich "Wysokich Obcasów"
"Powiem Wam, jacy są naprawdę ci wspaniali mężczyźni. W piątkowe popołudnie w największym możliwym tłoku robiłam zakupy. Podeszłam do lady z wędlinami i... przeżyłam szok na widok dorodnej kolejki. Moje niezadowolenie musiało być widoczne, bo jeden ze stojących panów uśmiechnął się na widok mojej miny i z wdziękiem odsunął swój wózek, zachęcając, abym stanęła w kolejce przed nim. Miałam do wyboru albo przejść na wegetarianizm, albo skorzystać z zaproszenia. Miłego zaproszenia. Pan uśmiechnął się, cierpliwie ruchem głowy zapraszając mnie ponownie. Skorzystałam z grzeczności, zostawiłam koszyk pod jego opieką i poszłam po płatki śniadaniowe.
Po dokonanym zakupie pięknie się uśmiechnęłam i jeszcze raz podziękowałam. On także. I jeszcze życzył mi wszystkiego najlepszego. Powędrowałam w stronę pieczywa. "Pan" obok wybierał bułki. Powędrowałam do lodówek z jogurtami. "Pan" także okazał się fanem Jogobelli. Przy regałach z piwem sięgnęliśmy po tę samą butelkę Redd'sa. Tu już nie wytrzymałam i zagadnęłam wymownie:"To dla żony?". Zakłopotany zeznał: "Niestety tak" i nasze drogi się rozeszły, jednak nie na długo. Spotkaliśmy się w kolejce do kasy. Tu kontynuowaliśmy rozmowę o tym, jaki on dzielny, że zakupy robi, i jak tej nieszczęśliwie posiadanej żonie pomaga. Przy wykładanych na taśmę danonkach rezolutnie zauważyłam, że z pewnością musi mieć małe dzieci. Z dumą potwierdził. I już w następnym zdaniu (chyba jako logiczna konsekwencja) zapytał, czy nie pójdę z nim na kawę. Wyraziłam wątpliwość, czy spodobałoby się to żonie i dzieciom. Zignorował moją uszczypliwość i kontynuował autoprezentację: że mieszka niedaleko, że nigdy mnie tu nie widział, boby zapamiętał, i że kawa nic nie znaczy. Uśmiechnęłam się wieloznacznie i poszłam z wózkiem na parking. Wyjeżdżając z parkingu, zobaczyłam, jak stoi w mroku i deszczu, uważnie obserwując wyjeżdżające samochody. Gdy dostrzegł mnie za kierownicą, podszedł i zapukał w okno. Podał mi swoją wizytówkę i powiedział, że będzie czekał na kontakt!
Żona wysłała faceta do sklepu, a ten przy okazji przy okazji próbował umówić się na randkę z pierwszy raz na oczy widzianą kobietą! Kompleksowo podszedł do zaspokajania swoich potrzeb konsumpcyjnych - karczek wieprzowy (na oko kilogram) i potencjalna kochanka (na oko 60 kg). Za jednym zamachem w jednym supermarkecie. I weź tu wyślij faceta po zakupy. Świat się kończy? Czy jednak nie, bo gatunek nie wymrze przecież w takich okolicznościach!
Zdruzgotana Iwona."
to ja lecę dziś do Lidla!
Po dokonanym zakupie pięknie się uśmiechnęłam i jeszcze raz podziękowałam. On także. I jeszcze życzył mi wszystkiego najlepszego. Powędrowałam w stronę pieczywa. "Pan" obok wybierał bułki. Powędrowałam do lodówek z jogurtami. "Pan" także okazał się fanem Jogobelli. Przy regałach z piwem sięgnęliśmy po tę samą butelkę Redd'sa. Tu już nie wytrzymałam i zagadnęłam wymownie:"To dla żony?". Zakłopotany zeznał: "Niestety tak" i nasze drogi się rozeszły, jednak nie na długo. Spotkaliśmy się w kolejce do kasy. Tu kontynuowaliśmy rozmowę o tym, jaki on dzielny, że zakupy robi, i jak tej nieszczęśliwie posiadanej żonie pomaga. Przy wykładanych na taśmę danonkach rezolutnie zauważyłam, że z pewnością musi mieć małe dzieci. Z dumą potwierdził. I już w następnym zdaniu (chyba jako logiczna konsekwencja) zapytał, czy nie pójdę z nim na kawę. Wyraziłam wątpliwość, czy spodobałoby się to żonie i dzieciom. Zignorował moją uszczypliwość i kontynuował autoprezentację: że mieszka niedaleko, że nigdy mnie tu nie widział, boby zapamiętał, i że kawa nic nie znaczy. Uśmiechnęłam się wieloznacznie i poszłam z wózkiem na parking. Wyjeżdżając z parkingu, zobaczyłam, jak stoi w mroku i deszczu, uważnie obserwując wyjeżdżające samochody. Gdy dostrzegł mnie za kierownicą, podszedł i zapukał w okno. Podał mi swoją wizytówkę i powiedział, że będzie czekał na kontakt!
Żona wysłała faceta do sklepu, a ten przy okazji przy okazji próbował umówić się na randkę z pierwszy raz na oczy widzianą kobietą! Kompleksowo podszedł do zaspokajania swoich potrzeb konsumpcyjnych - karczek wieprzowy (na oko kilogram) i potencjalna kochanka (na oko 60 kg). Za jednym zamachem w jednym supermarkecie. I weź tu wyślij faceta po zakupy. Świat się kończy? Czy jednak nie, bo gatunek nie wymrze przecież w takich okolicznościach!
Zdruzgotana Iwona."
to ja lecę dziś do Lidla!
środa, 19 listopada 2008
Na straganie
wtorek, 7 października 2008
Do wszystkich twórców reklam
- kobiety NIE SĄ stworzone do sprawiania przyjemności bandzie dupków; naszym sensem życia NIE JEST walka na poduszki w kiczowatym żółtym stroju stewardessy
- i stewardessy NIE SĄ stworzone do seksu z pilotami, pasażerami, bagażowymi i obsługą wieży lotów
- pielęgniarki to ciężko pracujące z chorymi ludźmi kobiety a NIE seksualny personel na usługi lekarzy i pacjentów
- kobiety też jedzą obiady, a NIE siedzą przy stole patrząc z ogromnym szczęściem w oczach jak ich pasożytniczy mąż i równie pasożytniczy syn jedzą pieczeń, którą one polewają sosem ("a ja od razu zrobiłam bitki! a jedli, aż im się uszy trzęsły!")
- kobiety mają większe problemy na głowie, niż dzisiejszy obiad czy podwyższony cholesterol tego wała na kanapie
bo na bojowo dzisiaj tak.
- i stewardessy NIE SĄ stworzone do seksu z pilotami, pasażerami, bagażowymi i obsługą wieży lotów
- pielęgniarki to ciężko pracujące z chorymi ludźmi kobiety a NIE seksualny personel na usługi lekarzy i pacjentów
- kobiety też jedzą obiady, a NIE siedzą przy stole patrząc z ogromnym szczęściem w oczach jak ich pasożytniczy mąż i równie pasożytniczy syn jedzą pieczeń, którą one polewają sosem ("a ja od razu zrobiłam bitki! a jedli, aż im się uszy trzęsły!")
- kobiety mają większe problemy na głowie, niż dzisiejszy obiad czy podwyższony cholesterol tego wała na kanapie
bo na bojowo dzisiaj tak.
wtorek, 30 września 2008
środa, 17 września 2008
Jeżeli
Jeżeli masz stałą temperaturę ciała minimum 36,6 C (tj. wyższą od mojej normalnej o jakieś 1,5 stopnia) - śpij ze mną, dopóki nie założę uszczelek w oknie.
Jeżeli jesteś wysokim brunetem z niebieskimi oczami to mniejsza o jakąś temperaturę-sremperaturę, po prostu śpij ze mną.
Jeżeli jesteś facetem z najnowszej reklamy Mazdy, w moim profilu znajdziesz mój adres e-mail, potrafię rozkładać palce u stóp i robię pyszny keks sułtański, reszty typu pralka i prasowanie koszul naprawdę naprawdę się nauczę. Ożeń się ze mną.
A póki co, spanie w skarpetach :/
Jeżeli potrafisz zwijać język w rurkę a 'Gibraltar' wymówisz poprawnie nawet po dwóch piwach, to zapraszam Cię na Glotto-Party czyli Logopedia Reunited :)
Zostały nam balony z urodzin, więc zapraszam w sobotę o 20 ;)
Jeżeli jesteś wysokim brunetem z niebieskimi oczami to mniejsza o jakąś temperaturę-sremperaturę, po prostu śpij ze mną.
Jeżeli jesteś facetem z najnowszej reklamy Mazdy, w moim profilu znajdziesz mój adres e-mail, potrafię rozkładać palce u stóp i robię pyszny keks sułtański, reszty typu pralka i prasowanie koszul naprawdę naprawdę się nauczę. Ożeń się ze mną.
A póki co, spanie w skarpetach :/
Jeżeli potrafisz zwijać język w rurkę a 'Gibraltar' wymówisz poprawnie nawet po dwóch piwach, to zapraszam Cię na Glotto-Party czyli Logopedia Reunited :)
Zostały nam balony z urodzin, więc zapraszam w sobotę o 20 ;)
piątek, 5 września 2008
Informatycy
Wygląd zewnętrzny typowego przedstawiciela tego podgatunku to koszula i zarost, który wiele wiele dni temu stracił miano "trzydniowego seksownego".
Zwyczaje żywieniowe do zbadania na podstawie okruchów w klawiaturze.
Przy spotkaniu z płcią przeciwną zachowuje postawę ciała skuloną, mowę zamienia w nieartykułowane pomruki.
Język informatyków mylony jest często niesłusznie z grypserką, podczas gdy są to różne narzecza jednego systemu pełnego takich słów jak lan, partycja, serwer i procek.
Informatyk z powodu zaburzonej percepcji świata zewnętrznego zachowuje postawę reprezentującą filozofię tumiwisizmu, która polega na nieuzasadnionej pogardzie i uczuciu wyższości wobec osobnika spoza swojego gatunku.
O ile świat byłby piękniejszy, gdyby chociaż połowa z nich wyglądała jak Thomas Anderson całemu światu znany jako Neo...
Zwyczaje żywieniowe do zbadania na podstawie okruchów w klawiaturze.
Przy spotkaniu z płcią przeciwną zachowuje postawę ciała skuloną, mowę zamienia w nieartykułowane pomruki.
Język informatyków mylony jest często niesłusznie z grypserką, podczas gdy są to różne narzecza jednego systemu pełnego takich słów jak lan, partycja, serwer i procek.
Informatyk z powodu zaburzonej percepcji świata zewnętrznego zachowuje postawę reprezentującą filozofię tumiwisizmu, która polega na nieuzasadnionej pogardzie i uczuciu wyższości wobec osobnika spoza swojego gatunku.
O ile świat byłby piękniejszy, gdyby chociaż połowa z nich wyglądała jak Thomas Anderson całemu światu znany jako Neo...
poniedziałek, 25 sierpnia 2008
Dlaczego kocham swoją pracę.
- ekipa, która nagrywała film na Długim Targu, miała podnośnik, którym wywiozła mnie i trzy osoby z ekipy na wysokość 55 metrów. Czy to nagrałam? Pytanie ;)
Oświadczenie: histerycznie brzmiący rechot nie należy do mnie. Ja - jak to zwykle ja - nie pisnęłam ani słówka, w ciszy i zadumie kontemplując gdańską panoramę.
- można sobie było brać napoje i jedzenie z namiotu ekipy filmowej
- lansiłam się po Starym Mieście z plakietką "Biuro Prezydenta" (Prezydęta)
- jedyne, za co byłam odpowiedzialna to wypożyczony z muzeum model statku (zdrapali z jego podstawki farbę, jak poszłam po kanapkę do namiotu, ale nikt w muzeum się nie zorientował)
- no i.. eeeeeeeh... taki jeden koleś od kabli...
Gdybym tylko oceniała facetów w tej absurdalnie małej skali od 1 do 10, On zdecydowanie osiągnąłby maksymalną ilość punktów (tak Overze, Ty byś miał w mojej skali, tyle co ja w Twojej - 13 :*)
Toż to zapierało dech w piersiach.
Gdy patrzyłam na te plecy i ramiona (mój największy fetysz), to aż raz na głos (!) mruknęłam.
I te ręce... a na nich zegarek taki ze srebrną bransoletą (lubię). I jak patrzyłam na to, jak trzyma jakieś obcęgi czy inny młotek, to od razu przyszła mi na myśl szafka w przedpokoju z zepsutymi drzwiczkami, i niskie ciśnienie w kranie w łazience, i odpadająca klamka w drzwiach... mrrr...
No piękne to było w tych spodniach spadających i odsłaniających bokserki. Gdybym miała takie coś w domu, to bym w życiu nawet do sklepu nie wyszła :)
Dla takiego kolesia chciałabym ważyć 20 kg.
Dobra, co se pomarzę, to moje... a teraz tył zwrot i do pisania mgr!
Oświadczenie: histerycznie brzmiący rechot nie należy do mnie. Ja - jak to zwykle ja - nie pisnęłam ani słówka, w ciszy i zadumie kontemplując gdańską panoramę.
- można sobie było brać napoje i jedzenie z namiotu ekipy filmowej
- lansiłam się po Starym Mieście z plakietką "Biuro Prezydenta" (Prezydęta)
- jedyne, za co byłam odpowiedzialna to wypożyczony z muzeum model statku (zdrapali z jego podstawki farbę, jak poszłam po kanapkę do namiotu, ale nikt w muzeum się nie zorientował)
- no i.. eeeeeeeh... taki jeden koleś od kabli...
Gdybym tylko oceniała facetów w tej absurdalnie małej skali od 1 do 10, On zdecydowanie osiągnąłby maksymalną ilość punktów (tak Overze, Ty byś miał w mojej skali, tyle co ja w Twojej - 13 :*)
Toż to zapierało dech w piersiach.
Gdy patrzyłam na te plecy i ramiona (mój największy fetysz), to aż raz na głos (!) mruknęłam.
I te ręce... a na nich zegarek taki ze srebrną bransoletą (lubię). I jak patrzyłam na to, jak trzyma jakieś obcęgi czy inny młotek, to od razu przyszła mi na myśl szafka w przedpokoju z zepsutymi drzwiczkami, i niskie ciśnienie w kranie w łazience, i odpadająca klamka w drzwiach... mrrr...
No piękne to było w tych spodniach spadających i odsłaniających bokserki. Gdybym miała takie coś w domu, to bym w życiu nawet do sklepu nie wyszła :)
Dla takiego kolesia chciałabym ważyć 20 kg.Dobra, co se pomarzę, to moje... a teraz tył zwrot i do pisania mgr!
niedziela, 10 sierpnia 2008
Jak zostawić faceta
On zostawiając Ciebie, nie powie Ci ani jednej prawdziwej rzeczy. Ty należysz do lepszej połowy ludzkości, więc nie kłam, bądź z nim szczera.
Nie mów, że to nie jest jego wina i nie bierz tego na siebie.
Nie pozwól, żeby myślał, że to nie chodzi o niego, tylko o Ciebie.
I błagam Cię - nie mów, że jest dla Ciebie za dobry.
Powiedz mu prawdę:
Zostawiam cię, bo jesteś głupim dziadem.
Pomarańczowy sąsiad z góry od godziny wrzeszczy i rzuca czym popadnie, a jego dziewczyna strasznie płacze.
A w tle słychać piosenkę z "Porwania Agaty": "wielka miłość nie wybiera, czy jej chcemy, nie pyta nas wcale"
.
Nie mów, że to nie jest jego wina i nie bierz tego na siebie.
Nie pozwól, żeby myślał, że to nie chodzi o niego, tylko o Ciebie.
I błagam Cię - nie mów, że jest dla Ciebie za dobry.
Powiedz mu prawdę:
Zostawiam cię, bo jesteś głupim dziadem.
Pomarańczowy sąsiad z góry od godziny wrzeszczy i rzuca czym popadnie, a jego dziewczyna strasznie płacze.
A w tle słychać piosenkę z "Porwania Agaty": "wielka miłość nie wybiera, czy jej chcemy, nie pyta nas wcale"
.
sobota, 26 lipca 2008
Z ostatniej chwili
Leżę sobie na balkonie, opalam stopy a z góry słyszę sąsiada (prawdopodobnie Pomarańczowy mówił do swojego brata Grubego)
- No. I taki mam ku*wa plan, jeszcze trochę ją popukać, żeby jeszcze bardziej ją do siebie przywiązać.
Świece, wino i kwiaty chyba już wyszły z mody :>
- No. I taki mam ku*wa plan, jeszcze trochę ją popukać, żeby jeszcze bardziej ją do siebie przywiązać.
Świece, wino i kwiaty chyba już wyszły z mody :>
wtorek, 15 lipca 2008
No niestety .. takie są fakty:

Mam dość uciążliwy zwyczaj zakochiwania się w nieodpowiednich facetach. Dlatego, jeżeli jesteś zaręczonym gejem z kryminalną przeszłością mieszkającym na drugim końcu Polski, to bardzo możliwe, że już Cię kocham.
Spośród wszystkich mężczyzn, z którymi wyobrażałam sobie swoją przyszłość został mi jedynie Bruce, ale on aktualnie ugania się za jakąś francuską modelką. I nawet jeżeli kiedykolwiek będę wyglądać jak modelka (z okładki Shape Mama), to nie oszukujmy się, nigdy nie będę Francuzką ;p
Jakie to szczęście, że zawarłam pakt ze swoim dobrym kumplem, że jeżeli zostanę panną do 30. roku życia (AAAAAAAAAAA!!!), to on się ze mną ożeni.
Thanks Pawulon :****
Ale powzdychać zawsze mogę... eh
Jedyny facet na Ziemi, który wygląda dobrze w białym podkoszulku.
sobota, 12 lipca 2008
czwartek, 26 czerwca 2008
Człowieku, nie mów tego na randce
"W pokojach dziecięcych położyłem podłogę z jasnych desek, bo wydaje mi się, że to bardzie pasuje"
"Słyszałem, że jakiś Irlandczyk, który kupił linię lotniczą, zapowiedział, że w klasie biznesowej w cenę biletu będzie wliczony seks oralny, he he he".
branoc :/
"Słyszałem, że jakiś Irlandczyk, który kupił linię lotniczą, zapowiedział, że w klasie biznesowej w cenę biletu będzie wliczony seks oralny, he he he".
branoc :/
wtorek, 24 czerwca 2008
Klasyczne kłamstwa porzucającego
- dużo o tym myślałem
- biorę całą winę na siebie
- będziesz mogła zawsze na mnie liczyć
- to dla twojego dobra
- zadzwonię
i moje ulubione, perełeczka :)
- przykro mi
A co dzisiaj mówi Tymbark? Mówi: Dowiesz się tego ode mnie :)
- biorę całą winę na siebie
- będziesz mogła zawsze na mnie liczyć
- to dla twojego dobra
- zadzwonię
i moje ulubione, perełeczka :)
- przykro mi
A co dzisiaj mówi Tymbark? Mówi: Dowiesz się tego ode mnie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

