Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogłoszenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogłoszenia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 maja 2010

Nareszcie!

Już! Już jest! Coś, na co czekałam baaardzo długo i z wielką niecierpliwością!

Ma 3,6 kg i 52 cm.
Nazywa się Michał i jest pierwszym dzieckiem mojej siostry :)

Lecę do niego z Mamą w czwartek (:

A poza tym moi Drodzy są już polskie truskawki! Przyznać się, kto już ma za sobą pierwsze truskawkowe zatrucie?;)

piątek, 30 kwietnia 2010

Maj


Jaki maj? - spytacie.

A ja Wam mówię, że maj, bo zaraz wsiadam do pociągu i jak dojadę do Pegaza, to będzie już maj :)


Udanego weekendu!

czwartek, 29 kwietnia 2010

Wiosna

Gdański ZKM tradycyjnie już rozpoczął tę piękną porę roku włączeniem ogrzewania w tramwajach.

A Bianka już zabiła (i nie do końca zjadła) pierwszego pająka.

Równie pięknym otwarcie wiosny byłoby trafienie dziś szóstki w Lotku, bo jest kumulacja.

I tu pytanie do Was:

Czy koty mogą pływać na jachtach?

czwartek, 8 kwietnia 2010

Otwarcie

Zapomniałam otworzyć kwiecień, który sobie taki nieotwarty trwa w najlepsze już dobre 8 dni.
Żeby wszystko było, jak należy, kwietniowy Tylkowski:



Może i jestem formalistką. Ale uważam, że jak już cokolwiek otwierać i ogłaszać, to porządnie.
Kwiecień bez hucznych obchodów po prostu się nie liczy.

Dlatego wraz z Patrikosem i Bianką zrobiliśmy dziś oficjalne otwarcie sezonu balkonowego.
Oczywiście z czystego poczucia obowiązku i dla spokoju sumienia.


Od razu człowiekowi jakoś tak lżej.

czwartek, 7 stycznia 2010

Nie mówiłam Wam!

Że przecież już jest styczeń i nowy Tylkowski!

Moja A. wyjechała ze swoim M. w góry, ale nie pytajcie jakie, bo wyjechali, jak Pegaz wyjeżdżał do siebie, a ja razem z Bianką byłam pogrążona w rozpaczy i nie wiedziałam, co się dzieje.

Snuję się teraz po pustym mieszkaniu i próbuję szukać pozytywów tego, że nie ma mojej A.

Od trzech dni udało mi się znaleźć dwa: mogę rozrzucać ciuchy po całym mieszkaniu i wyjadam jej czekoladki, które zostawiła na wierzchu.

A tak to rozpacz.

niedziela, 20 grudnia 2009

Pomocy

Bo chociaż posiadam wiele talentów, to brak mi tego jednego.

Nie umiem, nienawidzę, nie znoszę pakować prezentów.

Dlatego apeluję o pomoc.


I potrzebny mi jest ktoś, kto potrafi coś więcej, niż tylko nakichać na prezenty i podrzeć pazurami papier.

czwartek, 10 grudnia 2009

Sondaż

Sh. myśli o prezencie pod choinkę dla pewnej bardzo ważnej dla niego Dziewczyny.

"Ej, zapytaj na swoim blogu, ciebie dużo lasek czyta"

Apeluję.
Zanim kupi jej to, co planował, czyli komputerowego dietetyka, niech usłyszy jakieś dobre rady od Was.

Sh. nie ma sprecyzowanych wymagań. Byle by to było coś wyjątkowego, zachwycającego, jedynego w swoim rodzaju, z serii limitowanej i pewnie tak do 6-7 zł.

Czekamy.

wtorek, 1 grudnia 2009

Grudzień

Grudzień wiąże się z trzema najlepszymi rzeczami na świecie.

Z prezentami.
Z ubieraniem choinki.
I co najważniejsze - z prezentami.

Gdy tylko dostanę wypłatę w postaci deszczu pieniędzy, klejnotów i złota, wybiorę się do samego jądra ciemności czyli do Galerii Bałtyckiej po podarki.


A póki co, od piątku latamy z Pegazem na golasa po śniegu :)

poniedziałek, 5 października 2009

Zapomniałabym!

Przecież mamy październik od kilku dni!


Przyszły w końcu moje piękne różowe słuchawki z Allegro (inny kolor niż czarny wykracza poza wyobraźnię sprzedawców w sklepach).


Gdy podekscytowana pokazywałam je mojej A. i jej M., to M. zapytał: a nie było innych kolorów?
Ale on jest po polibudzie.


Byłam dziś na jodze. Jeśli ktoś ma zapasowy kręgosłup, to ja poproszę.

środa, 16 września 2009

I koniec

Bo urodziny kończą się dopiero wtedy, kiedy dostaniesz ostatni prezent.
Przestałam już czekać na prezent od Sh., który powiedział mi, że ma dla mnie coś wyjątkowego z Chin, a potem okazało się, że chce mnie po prostu sprzedać jakiemuś Chińczykowi jako żonę.

Ale za to dziś dostałam przesyłkę z dalekiej i głupiej Anglii od Pięknej A.!

Piękna A. siedziała noce i dnie i własnoręcznie SZYŁA (ona czasem mnie przeraża) te wszystkie ściegi, guziki i pandy (chińskie motywy w tym roku na topie najwidoczniej). Narobiła się, specjalnie w moich różowo-zielonych kolorach i w dodatku z pandziorami.
Ale to jest przecież Piękna A.

W kopercie były prześliczne przypinki, a ja zrobiłam im najkoszmarniejsze zdjęcie pod słońcem.
Ale to przecież ja.


I tak o. Moje osiemnaste urodziny oficjalnie zakończone!

poniedziałek, 7 września 2009

Rzeczy ważne i ważniejsze

Przede wszystkim dziękuję tym, którzy kupili Lotka na ostatnie sobotnie losowanie, a dzięki którym moje konto wzbogaci się o 12 milionów już jutro.


Z jeszcze ważniejszych spraw: mam nową firankę.

Ten ważki fakt zobowiązuje mnie do zaproszenia Was w najbliższą sobotę do mnie na niewielką alkoholizację.

Teraz najważniejsze:
dziś na jodze dotknęłam palca u stopy. Swo-je-go!
:D

wtorek, 1 września 2009

Bardzo długi post o bardzo krótkim weekendzie.


Chociaż ten weekend trwał jakieś pół godziny, to jak się okazuje, całkiem sporo się działo.

Przyjechał Pegaz. I chociaż Bianka była przekonana, że przyjechał tylko do niej, po to, by ją przez trzy dni głaskać, to przyjechał w zupełnie innym celu.

Przyjechał upiec ze mną 12 babeczek.

Pojeździć na rowerach.

Zjeść sopockiego gofra.

Zrobić wiochę w Almie robiąc "oooOOOooo" za każdym razem, gdy zobaczyliśmy coś smacznego.

(tu suszone morele nadziewane migdałami i zatopione w miodzie)
W konkursie na "Coś, czego nigdy nie kupisz" zwyciężyła jedna czarna trufla w słoiczku wielkości paznokcia za 99 zł :)

Przyjechał także po to, by siedzieć ze mną na terenie Stoczni Gdańskiej na trawie, pod gwiazdami, gdzie Ennio Morricone dyrygował orkiestrą i chórem specjalnie dla nas.

Dzisiaj Pegaza już nie ma. Ale za to jest wrzesień:

Ja odsypiałam u mojej A. ten najkrótszy weekend świata.

A Bianka oczywiście ze mną.

niedziela, 23 sierpnia 2009

Kotka egzotyczna do oddania



Do oddania jest trzyletnia kotka rasy egzotycznej - tej samej co Bianka, ma też identyczne umaszczenie. Kotka jest miła i spokojna. Mieszka w Warszawie, ale właścicielka jest gotowa ją przetransportować do nowego domu.
Jeśli jest chociaż w połowie tak oddana i przyjacielska jak Bianusia, to jej nowy właściciel będzie mieć ogromne szczęście.
Więcej informacji mogę dać na maila.

Biedna taka :<

wtorek, 11 sierpnia 2009

Sierpień

No jak nie piszę, jak piszę? Przecież jestem. Gdzie mam być.


Ale moja A. skonfiskowała mi swój aparat i muszę niestety nadal używać mojego telefonu.


(Granatowa plama powyżej to Pegaz i ja w jeziorze na golasa)

Mamy sierpień.

piątek, 24 lipca 2009

Sh. jest w szpitalu

Sh. jest w szpitalu i marzy o pięknej pani doktor.

Jednocześnie wisi na płocie Parku Oliwskiego wraz z kilkoma swoimi fotografiami. Każdego zachęcam do obejrzenia jego zdjęć (zwłaszcza Ciebie Alu, bo wydaje mi się, że jesteś na jednym z nich, na jakimś koncercie) i przeczytania historii jego dwudziestopięcioletniego życia.
A z resztą zawsze warto zajrzeć do Parku Oliwskiego, bo to super miejsce.

niedziela, 19 lipca 2009

Żyję

Ale co to za życie?
Przez ostatni tydzień zabijała mnie ta oto pani:

Plantago zwana babką. Występuje w stanie dzikim niemal na każdym kontynencie. W Polsce gatunek pospolity na całym terenie.

Okres najsilniejszego pylenia babki wypada w połowie lipca.

Na całe szczęście, wczoraj spadł nareszcie deszcz i - jupi - mogę już oddychać.

Co jednak nadal nie podnosi jakości mojego życia w jakimś fenomenalnym stopniu, bo dziś jestem żywym trupem, ponieważ wczoraj....

Był wieczór panieński Pięknej A.!!!!!!


I jak tylko odzyska przytomność, to pójdę do niej po zdjęcia i Wam wszystko opowiem!

piątek, 10 lipca 2009

Sh. się żeni

[12:54]   (shreq) ślub jest o 22:00 na targu węglowym
[12:55] (shreq) przygotowania zaczynają się o 19:00 u mnie
[12:55] (shreq) jak chcesz to wpadaj wcześniej
[12:56] (ja) szreq
[12:56] (ja) jaki ślub?
[12:56] (shreq) nie mówiłem Ci?
[12:56] (shreq) ślub biorę

Stwierdziliśmy dziś z Sh., że wszyscy wokół się pobierają. I chyba na fali tego zbiorowego szaleństwa Sh. także postanowił dzisiaj wziąć ślub ze swoją koleżanką Jowitą.

Nie wiem, o co chodzi, ale podobno Sh. ma mieć włosy zaczesane na bok i wąsy pod nosem, więc hej - nie przegapię tego!


Poza tym liczę na mój ulubiony weselny szlagier czyli 'Miała matka syna'.

środa, 24 czerwca 2009

Międzynarodowy Dzień Przytulania


Sh. :"Dziś jest dzień przytulania. Więc cię nie przytulę."

środa, 10 czerwca 2009

Zamach

Spisek jakiś.
Najpierw ta sprawa z kawą.
W naszym osiedlowym nie ma mojej ulubionej kawy.
Brązowa rozpuszczalna Maxwell House, ta drobniutka taka.
Nie ma.
Dlatego muszę dokonywać codziennie rano zamachu na Neskę mojej A.

A teraz jeszcze ten balkon.

Miała być niespodzianka.
Tu miałam Was zbombardować zdjęciami mojej balkonowej dżungli.


Już prawie, prawie.
W tej doniczce już zaczyna się piąć maciejka.

(bo nie byłabym sobą, gdybym zrobiła dobre zdjęcie)

A tu proszę:

Nadciągają robotnicy z rusztowaniem i z naszych balkonowych zagonów zrobią jesień średniowiecza.
I jeszcze dziś - chciałam sobie w spokoju odpocząć po pracy nad sudoku. A największa terrorystka świata pokazała mi, co myśli o moich planach:

I mogłabym przysiąc, że się uśmiechała.


ogłoszenie: można mnie śmiało zaprosić na grilla, zachęcam, mam nawet swój talerzyk.

wtorek, 2 czerwca 2009

Otwarcie sezonu raz jeszcze.

Po pierwsze na czereśnie.


A po drugie został otwarty sezon łowczy. Bianka z grubej puchatej mruczącej kulki przeistacza się w mordercę z wyłupiastymi oczami.
W prawym dolnym rogu jej niewinna ofiara, która jeszcze ruszała nóżkami, gdy niosłam ją do łazienki.