Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 lipca 2009

Samotne niedziele

Jak wszystko na świecie - samotne niedziele mają zarówno swoje wady jak i zalety.

Zacznę od tych pierwszych:

wady:
- myślisz o tym, że umrzesz
- objadasz się
- oglądasz zdjęcia paskudnej koleżanki na naszej klasie
- myślisz, że jesteś w ciąży
- myślisz, o tym, że umrzesz samotnie i nikt cię nie znajdzie przez pierwszych 10 dni
- sprzątasz i wyrzucasz rzeczy, których potem będziesz szukać
- myślisz o tym, że utyjesz tak bardzo, że twój tyłek nie zmieści się w drzwiach i będą cię wyciągać dźwigiem przez dach a potem pokażą to w Telexpressie
- zastanawiasz się nad laserową depilacją
- komentujesz zdjęcia paskudnej koleżanki
- zaczynasz odczuwać ruchy dziecka
- oglądasz "Familiadę"

zalety:









.

piątek, 8 maja 2009

"Bo chodzi o to, by od siebie nie upaść za daleko."

Metry mi nic nie mówią.
"Do sklepu mamy 500 metrów."

Gdy idę z przystanku do naszego sklepu na osiedlu, to wydaje mi się, że mam do pokonania drogę około 300-350 kilometrów plus schody, bo cały czas jest pod górę i umieram już na wysokości kiosku.
Do Mamy mam 83 kilometry. Do pracy 7 przystanków. Do mojego O. cztery najwyższe piętra świata. Do lasu rzut beretem. Do morza bilet za 1,50.
Metry mi nic nie mówią. Bo czasem jestem bliżej kogoś, kto jest 449 kilometrów ode mnie, niż kogoś, kto siedzi koło mnie w samochodzie i kompletnie nie rozumie, dlaczego nic nie mówię.

Do pięknej A. mam 9 minut drogi.

Od 10 sierpnia już na stałe będzie to 1 250 mil. I chociaż mila nic mi nie mówi, to gdy mi wczoraj o tym powiedziałaś, to tylko jakimś nadprzyrodzonym wysiłkiem się przy Tobie nie pobuczałam.

czwartek, 26 marca 2009

Wiesz, gdybyś tu był, poszlibyśmy teraz do sklepu na moim osiedlu. Szlibyśmy powoli, bo idzie się pod górę. Nie pytałbyś, czemu jestem smutna. Kupiłabym mleko, bo już prawie całe mojej A. wypiłam.
Opowiedziałabym Ci, jaka byłam kiedyś, rok temu. Że wszystko było inaczej i że nie wierzę w to, co się stało i co robiłam.
A Ty byś stał taki zadumany.

Czy wiesz, że dzień wystarczy, żeby wszystko zniszczyć?
A rok to za mało, żeby naprawić?

środa, 29 października 2008

Od tygodnia leje w moim mieście.

Ścieka wilgoć po sercu i palcie.
(J. Kofta
)

Moja A. dostała awans. I to zaledwie po trzech miesiącach pracy!
Jestem z niej strasznie dumna. Tylko szkoda, że nawet nie mam się z kim tym pocieszyć.
A. śpi jak suseł, Mama już ma wyłączony telefon, i nie wiem, czy jak zadzwonię do D. i powiem mu, "zgadnij, kto dziś został skarbnikiem??", to w ogóle będzie wiedział, kto do niego mówi.

Wiem, że to wszystko to tylko jesienna depresja, którą przechodzi każdy, kto od tygodnia patrzy za okno. Muszę tylko zastosować jakieś poważne zmiany i wszystko nareszcie będzie dobrze.
Póki co, dałam nowe zdjęcie na naszą klasę.

wtorek, 16 września 2008

Pisze do mnie Rossmann, Pizza Hut..

Mój telefon spełnia trzy zadania.

Jest posłańcem pozdrowień od Orange, pełni rolę budzika i przycisku do papieru.


Czasem także robię sobie nim zdjęcie z Hołkiem.


Nie zadzwoniła do mnie ta babka w sprawie pracy :|

czwartek, 7 sierpnia 2008

Małe przyjemności na wielkie nieszczęście

Człowiek jest głupi. Wierzy w te horoskopy jak nienormalny.

"Wykorzystaj swoją intuicję, dzisiaj na pewno Cię nie zawiedzie. Spróbuj również szczęścia w grach losowych." tja.. i złotówka wydana na zdrapkę w Lotku, której już never nie odzyskam :/
A moja intuicja to chyba urlop wzięła. Chorobowe. L4.

I najlepsze.
Mój hit.

"To także dobry dzień na sprawy prywatne i miłosne."
Fantastyczny po prostu.

No to kupiłam sobie torebkę.
I chociaż na pewno zaraz Janek, dyżurna maruda na tym blogu napisze, że beznadziejna, to jest w kolorze, który uwielbiam.


I tyle.

Ktoś jeszcze jest panną?

sobota, 26 lipca 2008

"Chciałabym"

To taka zabawa.
Mówisz o tym, czego byś chciał/a w danej chwili, na czym Ci bardzo zależy. Nie ma reguł. Poza tą, że to, czego chcesz, nie jest możliwe.


Chciałabym, żeby Z. była już w Polsce na stałe i żebyśmy mogły posiedzieć na moim pięknym osiedlu w jakiś ciepły wieczór.
Mieć chude ręce.
Być już mgr po egzaminie wstępnym na studium doktoranckie.
Żeby znowu był maj 2008.





Tu jest piosenka, którą Sh. zostawiła w komentach.

czwartek, 3 lipca 2008

Pobudki

Są różne w życiu. W obcym miejscu, pod gołym niebem, przy łóżku, w wannie (moja ulubiona). Są przyjemne, kiedy np. kot wchodzi ci na brzuch albo gryzie w piętę i nieprzyjemne, gdy widzisz, że teoretycznie 1,5 godziny temu zacząłeś pracę, a faktycznie dopiero sobie uświadamiasz kim i gdzie jesteś. Albo gdy ktoś dzwoni, żeby powiedzieć ci coś, co zepsuje ci cały dzień (tydzień/ miesiąc/..)

Ja, gdy się budzę, mam taki oto widok przed oczami:

David czułym wzrokiem wita mnie od pierwszych chwil.

Tak, wiem, kiedyś ta półka razem z Davidem i tym bajzlem na niej spadnie mi na łeb.


I będzie wreszcie święty spokój.