sobota, 28 lutego 2009

Czy ktoś z tutaj obecnych poszedłby dziś wieczorem ze mną gdzieś?

Apdejt: Można nas dziś spotkać w Żaku :)

piątek, 27 lutego 2009

Tymbark

Natalia z mojej pracy miała dziś się dowiedzieć od szefowej, czy zostaje w naszej redakcji czy nie.
Strasznie się denerwowała od rana, więc stałyśmy na zewnątrz, zażywałyśmy świeżego powietrza a ja wygłaszałam mowę motywacyjną.
"E tam, daj spokój, mów co wczoraj w Klanie było".

Aż wreszcie w ramach wpadania na genialny pomysł powiedziałam: "Oooo zobacz, Tymbark leży, zobaczymy co ma pod kapslem napisane, będzie dobra wróżba!"

Tymbark: No to pa pa.

Wyznanie

Nie jest to dla mnie łatwe. Ale muszę się Wam do czegoś przyznać.


Zarejestrowałam się na serwisie randkowym.


Tak, wiem, ha ha.


Do wszystkiego namówił mnie s., który już w przyszłym tygodniu idzie do kina z jakąś laską ze swojego miasta. A niech go :/

Ja oczywiście nie byłabym sobą, gdyby nie przytrafiła mi się cała masa radosnych przygód. Bez zagłębiania się w żenujące szczegóły powiem Wam o jednej prawdzie, jaką odkryłam dzięki temu serwisowi:

faceci w Trójmieście nie mają internetu.

Jest to naukowo stwierdzony fakt poparty stosem wiadomości na mojej skrzynce. Każda jedna od czterdziestoparoletnich kolesi mieszkających w Niemczech.

Ok, w Trójmieście jest jeden koleś mający internet: zapytał mnie czy "mam cheńć" z nim popisać a że ja żadnej "cheńci" nie miałam i mieć nie będe, więc na tym jednym mailu zakończył się nasz płomienny romans.


Byłyśmy wczoraj z Kateriną z okazji środy popielcowej w McDonaldzie.

I zgodnie stwierdziłyśmy, że jesteśmy stare i czekają na nas tylko wdowcy i rozwodnicy. No i że musimy iść na wino, bo nie oblewałyśmy jeszcze mojej pracy.


Jedna z dziewczyn na tym serwisie napisała w rubryce "o sobie": Gleba potrzebuje ziarna.

Ja nie potrzebuję żadnego ziarna!


Ja potrzebuję Gleby ;)

wtorek, 24 lutego 2009

Ludzie listy piszą

"Zgodnie z ustawą bla bla bla z dniem 17 lutego 2009 r. skreślam Panią z listy studentów.
Uzasadnienie:
Nie uczęszczała Pani na zajęcia w semestrze 2008/2009 oraz nie podeszła Pani do sesji egzaminacyjnej.
Od decyzji tej przysługuje Pani prawo do odwołania w ciągu dwóch tygodni."

Bo może część z Was nie wie, ale od ostatniego października moje wesołe nazwisko widniało na liście studentów filologii klasycznej.

Coś się kończy, coś się zaczyna.
Już nie jestem i nie będę studentką (dopóki nie złożę papierów na fizykę z astronomią).
A co się zaczyna?

9. edycja Tańca z Gwiazdami :o)

niedziela, 22 lutego 2009

U Shreka na urodzinach...

Dobra impreza charakteryzuje się tym, że można o niej napisać dopiero po długim czasie po powrocie z niej.

I teraz, gdy wszystko co widzę, przestaje się kołysać i ma określone krawędzie, mogę dać znak życia.

video

A to właśnie Sh. powalony na kolana przez wzruszenie, natłok ponad 30 osób w domu i alkohol :)


W prezencie od swojej redakcji dostał tę wypaśną koszulkę :)

A to moja ręka rzucająca Sh. popcorn do buzi :) (fot. by Dominus)


A na koniec przesłanie ze ściany w kuchni :)
(zdjęcia ruszone, bo ziemia drżała)

Sh. ta impreza jest mocnym kandydatem do Best Party 2009 ;)))

sobota, 21 lutego 2009

Ostatki

No Kochani, ostatnia sobota tego szalonego karnawału (którego w naszym kraju de facto nikt nie obchodzi).


Idę w tan - na urodziny Sh. To już jego siódma osiemnastka.
Bywajcie!

piątek, 20 lutego 2009

Ciche dni

O proszę. Taki oto widok żegna mnie, gdy wychodzę do pracy i wita, gdy z niej wracam. Najsłodsze, beznose stworzenie, 4 kilogramy puchu na mięciutkich łapkach.

O proszę, takie coś przywitało mnie wczoraj. A moją A. dzisiaj.

Ta cholera z jakiegoś powodu nalała nam na łóżka!
Strasznie nakrzyczałam na Biankę, pokłóciłyśmy się, z obu stron padły ostre słowa..

I tak oto nie odzywamy się do siebie. Nadeszły ciche dni.

czwartek, 19 lutego 2009

Willkomeeeen

Byłam dziś na musicalu Cabaret, który robiły moje dziewczyny: piękna A. i A., która pięknie śpiewa.

Dzięki A., która pięknie śpiewa puszyłam się z dumy przed znajomymi, których ze sobą przywlokłam ("a nie mówiłam, że ona pięknie śpiewa??"). A piękna A. przeszła samą siebie, gdy śpiewała tę piosenkę na modę Hitlerjugend. I poznałam Alę, która od jakiegoś czasu czytuje mojego niepozornego bloga. Cześć Ala!!

No i te piękne dziewczyny ze sztucznymi rzęsami, prawdziwym biustem i w koronkowej bieliźnie. Brawo dziewuchy :*

A jak już mowa o przyjemnościach, to jak tam Wasz licznik pączków?
U mnie zatrzymał się na 2.

Głupia dieta.

To jest boska piosenka. I chociaż, wiem, że odsłucha ją może tylko jedno z Was, to przynajmniej próbowałam:

środa, 18 lutego 2009

Kuracji Bianki ciąg dalszy

Ma dostawać leki dwa razy dziennie, po dwie tabletki dziennie.

Całe szczęście, że przyjmuje je bez większych problemów.

Absolutnie żadnych problemów..

wtorek, 17 lutego 2009

Dzień Kota

Tak, tak.. mieliście rację pisząc dziś do mnie - najpiękniejsze stworzenia na ziemi mają dzisiaj swój dzień!

W obliczu nasilającego się kataru Bianki miałam pewne plany wobec niej na świętowanie tego dnia...

A co na to Bianuczka?

Po prostu powiedzmy, że nie należę teraz do jej ulubionych ludzi.

Jeszcze o pracy

Jutro mija tydzień odkąd zaczęłam i nadal wszystko mi się podoba.
Co prawda miałam dziś o 6:25 w nocy kryzys, gdy budzik zadzwonił, ale dałam radę.
No i koleżanka słucha non stop Trójki. Ok, to jest radio, którego słuchaniem można sobie błysnąć przy ludziach, "słucham Trójki, jestem taki undergroundowy", ale NAPRAWDĘ nieraz leci taka muzyka(?), która sprawia, że chcę wyskoczyć przez okno.
Aha! Tam, gdzie siedzę, nie ma okna :)


Ale nadal mi się podoba :)

niedziela, 15 lutego 2009

Powrót

Melduję się na miejscu cała i zdrowa!

Olsztyn to drugie po Trójmieście miejsce, gdzie mogę wyobrazić sobie swoje przyszłe życie u boku Roberta Gonery. Spójrzcie, jak pięknie:

Jak się jednak okazało, Bohema Jazz Club istnieje także w Gdyni na skwerze Kościuszki, więc wcale nie muszę się przeprowadzać. Byliśmy kolejny raz w Bohemie z Pawulonem na kultowych już naleśnikach (czym złamałam wszelkie zasady diety south beach, ale trzeba chociaż raz spróbować tego naleśnika, żeby wiedzieć, że jest wart wszystkiego. Nawet kolejnego wałka na brzuchu)


Byliśmy odchamić się w teatrze, poczym czym prędzej popędziliśmy na Kortowo na walentynkową imprezę, upodlić się spowrotem :)

Quitana, zjeździliśmy za nią pół znanego mi Olsztyna, ale 6,49 za najpyszniejsze wino na świecie? Słabo?:)

Było wino, był teatr, potem były jeszcze dwa wina, tańce, granie w Boggle, śmianie się z ludzi na naszej klasie, ale jutro muszę wstać DO PRACY, więc dość tego dobrego.
Zostawiłam zapłakanego Pawulona (:*) na dworcu i przyjechałam.

Wychodzę z dworca we Wrzeszczu, a tu na słupie taka niespodzianka:

Jesteście kochani!

piątek, 13 lutego 2009

Piątek trzynastego

O tam zaraz w zabobony wierzyć...

Ok, wzięłam dziś DO PRACY jogurt taki do picia zakręcany i potrząsnęłam w nim, żeby te ogromne kawałki chrupiących owoców się wymieszały i wtedy nakrętka z wielkim hukiem wyleciała w powietrze a cały jogurt powędrował na wykładzinę, moje spodnie, bluzę i torbę koleżanki z biurka obok.. ale żeby tam zaraz mówić o pechu??

Życzę Wam udanego weekendu. Spadam Kochani dzisiaj do Olsztyna na weekend.

Z białą plamą na spodniach :]

czwartek, 12 lutego 2009

Hej ho, hej ho...

Przechodzę przez etap afirmacji mojej nowej pracy.
Dzisiaj ze śpiewem na ustach wstałam pół godziny wcześniej.


Przygotowałam sobie drugie śniadanie, mój osobisty kubek i worek z kapciami ;D

Jak myślicie, kiedy mi to minie?
Ja obstawiam godzinę 13 ;)

środa, 11 lutego 2009

Szok

No i co, czego mnie tak straszyliście, a mówiłam, że nie ma się czym przejmować, a Wy tylko panika i panika. No naprawdę.

Dostałam własną lampkę i kalendarz!! (no i komputer, hasła i kartę wejścia do budynku, którą na chwilę zgubiłam)
Lampka jest niebieska, naprawdę ładna, ma taki dzyndzelek, że można ją regulować.

A z ważniejszych rzeczy: byłam u fryzjera i mam proste włosy.

A tytułowy szok odnosi się do tego, co przeżyła dziś Bianka, gdy cały dzień mnie nie było w domu, i co przeżył mój komputer, który pierwszy raz od wielu miesięcy był wyłączony na dłużej niż 10 godzin i do tego co przeżyję jutro ja, gdy budzik zadzwoni o 6:30 w nocy.

ps. naprawdę wielkie dzięki za dzisiaj :*

wtorek, 10 lutego 2009

"Tak się boję"

Nigdy nie byłam bohaterem. Raczej ten typ osoby, która się zbytnio nie wyrywa i nie narzuca ze swoją odwagą. (przez niektórych nazywana gamoniem)
Nigdy w życiu nie skoczę na bungee (chyba, że W. będzie mi kazał) ani nie polecę na paralotni.

Najbardziej na świecie boję się pająków. Nie mogę patrzeć nawet na takie na zdjęciu czy w telewizji. Kiedyś zobaczyłam takiego olbrzymiego czarnego na framudze w łazience, siedziałam pod drzwiami i płakałam dwie godziny, zanim wciągnęłam go odkurzaczem.

Boję się też burzy.
Boję się bandy zakapturzonych troglodytów chodzących wieczorami po ulicach. I horrorów. Faktury od Orange za styczeń. Latania samolotem.

Boję się jutrzejszego dnia w nowej pracy.


Może pójdziesz ze mną, co? :|

poniedziałek, 9 lutego 2009

Fail

A., która pięknie śpiewa napisała u siebie na blogu o najważniejszych mężczyznach w swoim życiu i ja też chciałam napisać coś podobnego.
Siedzę już dobre pół godziny nad tym postem.

niedziela, 8 lutego 2009

Zakochałam się.

A już straciłam wszelką nadzieję.

Od ostatniego momentu, kiedy czułam coś podobnego, minęło już tyle czasu, że nie sądziłam, że to może mnie jeszcze spotkać.

A jednak. Zobaczcie, jak to jest. Gdy człowiek w ogóle niczego się nie spodziewa.
Spaceruje sobie po Galerii Bałtyckiej, ogląda robot kuchenny Kitchen Aid na wystawie i zastanawia się, jaki kolor by sobie wybrał, jakby miał wolne 1500 złotych... (zielony)

I jak grom z jasnego nieba, jak na filmach.
Motyle w brzuchu, wypieki na twarzy, wstrzymany oddech, drżenie rąk, sucho w gardle...

Po prostu tam leżała.
Z 80 złotych przeceniona na 20!

I jest tylko moja! Należymy do siebie, czuję to.


A jeżeli kiedyś mi powie, że musimy zrobić sobie przerwę, ale że niczego nie obiecuje, więc żebym nie robiła sobie - uwaga - nadziei, i że jest jej - uwaga jeszcze raz - bardzo ale to bardzo przykro, to odwrócę się na pięcie i kupię sobie jeszcze ładniejszą!


No a co tam u Was? Jak tam weekend?
Przyznać się, kto podpalił Copę w Sopocie? :)

piątek, 6 lutego 2009

Falstart

Czego by nie mówić, czy nie robić, jak np. zamazywać jeden dzień w kalendarzu, to te cholerne "święto" i tak nadejdzie. Radosnym zrządzeniem losu w dodatku w sobotę.

Nie będę miała czasu złapać doła w przyszłym tygodniu, bo mam pierwszy dzień w nowej pracy, fryzjera, imprezę w gdyńskim Uchu i Z. wylatuje do Anglii, więc pozwólcie, że zrobię to teraz:



Mam walentynkowego doła.

A tym, którzy zastanawiają się, jak przeżyć ten przepiękny dzień, radzę wypić dużo alkoholu, wyczyścić kabinę prysznicową, spać, zaszyć się w lesie, albo zrobić to co ja.

Biorę poduchę, zieloną torbę i wyjeżdżam do kogoś, kto nawet nie wiedział, że 14 są Walentynki :)

środa, 4 lutego 2009

Zmiany, zmiany, zmiany

Od przyszłej środy będę ubierać dżinsy i buty i będę się malować i czesać włosy, całować Bianuczkę w jej płaski pysio, wychodzić z domu i iść na tramwaj.

A rozmawiając z Wami wtrącę czasem "a tak, widziałam to wczoraj, jak jechałam do pracy" albo "on jest bratem mojej koleżanki z pracy" albo "no niestety, nie mogę, wstaję rano do pracy"

Będę się malować!!!


Przyjęli mnie do WP, a co mieli nie przyjąć! :)))))

wtorek, 3 lutego 2009

A co u mnie?

A mamy aptekę w domu.

Jestem rozwalona.

Aniołek nad spadł znad lustra w łazience. to ja:


a ja zamieniam się w Biankę.

Post z dwoma imiesłowami

Jak wiele pokoleniowych porażek krótka fascynacja piosenką "4 nad ranem" mnie nie ominęła. I teraz, gdy tak leżałam w łóżku nie mogąc zasnąć, to właśnie ten kawałek przyszedł mi do głowy.
"Może sen przyjdzie, może mnie odwiedzisz"
Sen raczej się do mnie nie wybiera, ale chociaż Bianka widząc, że nie śpię, wpakowała mi się na kolana.

Wczoraj spędziłam dzień z Nuną, moją chrześnicą. Robiłyśmy biżuterię z koralików i jadłyśmy ciastka owsiane.
Nuna jak zawsze zwaliła mnie z nóg. Pokazywałam jej zdjęcia, jakie mam w portfelu i telefonie: Mamy, mojej A., Bianki... "a twój tata nie lubi zdjęć??"
Albo "a ja w swoim portfelu mam zdjęcie Pana Boga"
"Nuna, a jak On wygląda na tym zdjęciu?"
"Nie pamiętam, dawno go nie używałam"

ja też nie.


Tymbark: Liczę na Ciebie

niedziela, 1 lutego 2009

Luty

Jeszcze dwa miesiące i zdejmujemy kozaki!


Chciałam tylko Drogim Czytelnikom zwrócić uwagę na pewną szczególną cechę tegorocznego lutego:

Mamy dwa piątki trzynastego, po czym bezpośrednio po nich następuje niedziela piętnastego.


Tymbark: Masz jeszcze jedną szansę.