Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 stycznia 2011

Adasia już nie ma

Właściwie nie spodziewałam się, że osobą, która najbardziej zatęskni za Adasiem, będzie Pegaz. Okazało się jednak, że kot, który wykonuje więcej ruchów w jedną godzinę niż moja puchata Bianusia w ciągu dnia, przypadł mu do gustu.

Jednak dzień rozłąki nadszedł i musieliśmy oddać Adasia do jego domu. Ale po kolei.


Początkowo Adamowi bardzo zależało na konfrontacji z Bianką, której chęci na to samo były mniej więcej takie:



Jako że znana jestem z wpadania na dobry pomysł, postanowiłam na takiż wpaść.
Pamiętacie, co działo się w przedszkolu, gdy nie chcieliście jeść wątróbki? Niektóre panie przedszkolanki niezaznajomione z dwudziestowieczną myślą pedagogiczną próbowały różnych środków.
Ja też.



Efekty były takie sam jak przy połączeniu rozpłakanego przedszkolaka i wątróbki.


Odpuściłam zatem, jednak Adaś powalczył jeszcze trochę.


Bez efektów.


Resztę pobytu u nas piękny roczny burman spędził na zrzucaniu różnych rzeczy z blatów, stołu i półek. Jak się okazało dopiero po jego wyjeździe, także na odgryzaniu nogi mojemu piernikowemu reniferowi z choinki.



Adaś odjechał, Pegaz się z tym pogodził i tak o... wróciła nasza codzienność.

środa, 5 stycznia 2011

Drugi kot

Zastanawiałam się, jak skończy się wzięcie drugiego kota do domu.

Jak się okazuje, dla jednego oznacza to dodatkową miskę z karmą.


A dla drugiego piekło na ziemi :)


Poznajcie Adasia, który zamieszkał z nami na kilka dni i najbardziej na świecie boi się mojej puchatej Bianusi :)

niedziela, 27 czerwca 2010

Trójmiejskie lato

Trójmiejskie lato otworzyły gdyńskie CudaWianki na których razem z Kasią przewiałyśmy sobie nery, wymyślałyśmy nazwy dla naszych łodzi, które kiedyś będziemy mieć i zastanawiałyśmy się, jak dostaje się pracę na poczcie.



W niedzielę także udało mi się pobyć z ludźmi, bo Sh. zaprosł mnie do siebie na oglądanie debaty. I odpowiednio się podczas niej znieczuliliśmy, żeby więcej zrozumieć.
Nie zadziałało :)






A Sh. ma śmieszną opaleniznę.

A ja mam akredytację na Opener'a widzimy się za tydzień w Kosakowie!! :))

czwartek, 24 czerwca 2010

Ten dzień przywitał nas

Ten dzień przede wszystkim przywitał nas wiadomością o tym, że inwestorom przypadnie na głowę po mniej akcji Tauronu i że Anna Mucha odchodzi z "You Can Dance". Potem wszystko biegło swoim torem.


Piłkarzyki w pracy, piłkarze w TV i zgadywanie, czy to Słowacja, czy Słowenia. Zaskoczenie, gdy okazało się, że Japończycy nie dość, że znają piłkę nożną, to w dodatku potrafią w nią grać.
Przeklikiwanie się przez tysiące bezsensownych stron w internecie. Dziewiętnastokrotne odświeżanie FaceBooka, żeby sprawdzić, co u ludzi. Rozciąganie wypranych skarpet. Jedzenie wczorajszych truskawek. Spanie i myślenie o zgubnych nałogach.

I tyle.

A Wam jak minął Światowy Dzień Przytulania?

poniedziałek, 22 marca 2010

Sh. ma kota

Od soboty Sh. ma kota.


Chuck nie może pić mleka, bo Sh. ma potem sprzątanie w kuchni,
lubi bawić się sznurkiem,
nie reaguje na kici-kici,
nie ma jednej łapki,
gania za czerwoną kropką od lasera,


więc powiecie, że to zwykły kot, jakich jest tysiące


no ale w ilu kotach można zakochać się tak od razu?

piątek, 25 września 2009

Niespodzianki

Współlokatorka Sh. wyprowadza się od niego (jeżeli lubisz sprzątać, prać i gotować dla kogoś za darmo - dam Ci numer Sh., bo szuka nowej osoby) i Sh. postanowił zrobić dla niej przyjęcie niespodziankę.
Trzeba było widzieć jej minę, jak zobaczyła bandę ludzi z balonami w kształcie chomików czających się w ciemnym pokoju.
Zresztą, co ja Wam będę pisać :) Zobaczcie :)



Ale to i tak nic w porównaniu z moją miną, gdy zobaczyłam dziś Pegaza pod moim balkonem, który jak gdyby nigdy nic przyjechał do mnie na weekend :)
Zresztą, co Wam będę pisać :) Zobaczcie :)

I nie mogę przestać się uśmiechać :)

poniedziałek, 21 września 2009

Koty, koty

Jestem nadczłowiekiem, więc odbieram wyrazy czci i uwielbienia z okazji moich urodzin w postaci prezentów już drugi tydzień.
Ostatnio była świnia z cukierkami wylatującymi spod ogona, a dziś są koty i różne wyrazy do przyczepienia na lodówkę, słabo?


Będę sobie teraz układać złote myśli określające mnie, moje cele i życiowe priorytety, aby codziennie o nich pamiętać.
Zacznę już dziś.




A pozostając w kocich tematach - pani, od której kupiłam Biankę, ma do sprzedania kocięta i "tak tylko" podesłała mi ich zdjęcie:


Co czujniejsi czytelnicy być może nabiorą podejrzeń co do tego, który kociak przypadł mi szczególnie do gustu...
Ale żeby było mnie stać na takiego kota, musiałabym coś sprzedać. Tylko co?

Hm.

Hmmm....

niedziela, 23 sierpnia 2009

Kotka egzotyczna do oddania



Do oddania jest trzyletnia kotka rasy egzotycznej - tej samej co Bianka, ma też identyczne umaszczenie. Kotka jest miła i spokojna. Mieszka w Warszawie, ale właścicielka jest gotowa ją przetransportować do nowego domu.
Jeśli jest chociaż w połowie tak oddana i przyjacielska jak Bianusia, to jej nowy właściciel będzie mieć ogromne szczęście.
Więcej informacji mogę dać na maila.

Biedna taka :<

Weekend w E.

Śmiesznie, bo gdy weszłam do domu Mamy, okazało się, że kotka sąsiadów wskoczyła przez okno i sobie paradowała po pokojach. A ja dopiero po chwili zorientowałam się, że kot w mieszkaniu to wcale nie taka (oczywista) oczywistość.
I śmiesznie było głaskać kota, która ma nos.

Weekend w E. jak zwykle pracowity.

Robiłyśmy malowanie, podlewałyśmy ogródek, paliłyśmy ognisko, wydałyśmy wszystkie pieniądze na ciuchy, ćwiczyłyśmy jogę, aż coś mi strzeliło w krzyżu, oglądałyśmy Dodę z Nergalem w Sopocie i zrobiłyśmy górę naleśników.

A potem zasłużony odpoczynek.

I wróciłam do Bianki.

A Kasia Wilk na festiwalu była genialna. Nawet z tym kapciem z gipsu.

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Węgorzewo

Węgorzewo a tam cała masa zabawy.

Grube koty.

R. wylewająca sobie piwo na spodnie.

Konkursy z nagrodami.

Gry i zabawy.
Ot, miejscowy koloryt :]

Wróciłam wczoraj w nocy, ale moja A. nadal nie rozpakowała mojej torby. Nie wiem, co to ma znaczyć ;p

wtorek, 26 maja 2009

Człowiek nr 1.

Niezaprzeczalnie i niepodzielnie.
Pierwsze miejsce w rankingu wszystkich ludzi.


Rzuciłam wszystko w pierony i przygnałam moim ulubionym środkiem lokomocji do E.

Ok, wcale nie jestem takim dobrym dzieckiem, które leci do domu, żeby tylko chwilę tam pobyć, bo to nie było tak zupełnie bezinteresownie ;) -->

(dieta srieta ;p)

Lubi czerwone grejpfruty, Jerzego Połomskiego, nordic walking i swoją działkę.
Nie potrafi szyć, otwierać jakichkolwiek opakowań według instrukcji, nastawić video na nagrywanie i zanim założy okulary trzyma gazetę do góry nogami.

Każe mi myć drzwi i wszystkie kratki wentylacyjne w domu. Zwraca mi uwagę, że źle stawiam stopy, gdy chodzę i "czemu znowu w spodniach zamiast w spódniczce jak dziewczyna??".

Jest najlepszą osobą, jaką kiedykolwiek znałam i moim największym wsparciem.
Odkąd zostałyśmy same, nikomu nie ufam tak jak Jej.
Nie wiem, ile lat musiałabym żyć, żeby jakoś móc się odpłacić za to wszystko.

Kocham Cię Mamo.

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

I'm blue. Post fotograficzny.

Chodzi o to, że wzięłam ze sobą aparat mojej A., w którym coś jest poprzestawiane w opcjach.
I dzięki temu wszystkie zdjęcia wyszły niebieskie.

Niebieski był kot jedzący trawę.


Niebieskie były łabędzie.

Ja byłam niebieska.


Morze też było niebieskie.

Ale weekend był super i zawsze jest tak, gdy się dobierzemy razem z moją Mamą.


Porażka fotograficzna bardzo dobrze tłumaczy to, dlaczego to nie ja ale Sh. miał dziś wieczorem wernisaż swoich fotografii w Operze Bałtyckiej.

Tu na zdjęciu totalnie zawstydzony i skrępowany Sh.

Kilkakrotne wymienienie jego nazwiska i występ publiczny z kwiatami w ręku były dla niego tak ciężkie, że czym prędzej zabrał wszystkich do Cafe Szafa w Gdańsku, gdzie świętowaliśmy jego sukces i śpiewaliśmy "We are the world".

I piętnuję wszystkie imprezy odbywające się w niedzielę... Nawet nie chcę myśleć, co to będzie, jak mi budzik zadzwoni za 5 godzin.

czwartek, 16 kwietnia 2009

Sh.

"Iga, ale wiesz, że każda publikacja na blogu swojego zdjęcia z Bianką zmniejsza twoje szanse na poznanie faceta o 2%?
Serio. To zostało naukowo udowodnione.

Ona publikowała codziennie na swoim blogu zdjęcie z kotem:

Ma 28 lat."




Trzymam kciuki za Twoje prawko Shreq :)

niedziela, 1 marca 2009

Marcowanie


Hej natura wzywa..
Koty wyją pod oknami w nocy, szukają nie wiadomo czego po krzakach.
Nawołują się nawzajem w nerwowym oczekiwaniu.

A Bianka? Od natury została 'odcięta' parę lat temu i sobie tak o siedzi i się uśmiecha. Ma to wszystko gdzieś.

Takiej to dobrze.

wtorek, 17 lutego 2009

Dzień Kota

Tak, tak.. mieliście rację pisząc dziś do mnie - najpiękniejsze stworzenia na ziemi mają dzisiaj swój dzień!

W obliczu nasilającego się kataru Bianki miałam pewne plany wobec niej na świętowanie tego dnia...

A co na to Bianuczka?

Po prostu powiedzmy, że nie należę teraz do jej ulubionych ludzi.