Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plany. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 sierpnia 2010

Żmija






Jak mawiał Lec, nawet najdłuższa żmija mija, więc nie ma siły - mój niebyt także.

Dziś, gdy byłam na spacerze z Martitą, uświadomiłam sobie, że mój plan pozostania tego lata mistrzynią sportów wodnych, tudzież sportów jakichkolwiek nadal pozostaje w sferze mrzonek i pijackich zapędów. Smutna refleksja naszła mnie pod wpływem nieudanego przerzucenia nogi przez pień zwalony na drogę.
Zatem martwy drzewostan wprawił mnie w ten trochę refleksyjny nastrój i chęć niedużego podsumowania -


Ilość wizyt na plaży tego lata: (jak przystało na prawdziwego mieszkańca nadbałtyckiego miasta) 3

Ilość zaplanowanych wycieczek do egzotycznych krajów: 1

Ilość ubrań, butów i kosmetyków kupionych na wycieczkę do egzotycznych krajów: 1000

Ilość odbytych wycieczek do egzotycznych krajów: 0



Czego mnie to nauczyło?
Plany są źródłem rozczarowań, a letnie ciuchy, które kupujesz w lipcu, w drugiej połowie sierpnia są dwa razy tańsze.

czwartek, 18 marca 2010

Gdy Pegaz wyjeżdża

Gdy Pegaz wyjeżdża ode mnie, najgorszy nie jest sam moment jego wyjazdu, tylko moment mojego powrotu do domu, w którym go nie ma.


Gdy chowam jego ręcznik i kapcie.



Albo gdy widzę nasze kubki.


Wtedy czasem pomagają plany na niedaleką przyszłość.

Albo czekolada.


I Garfield.




A czasem nie pomaga nic.


wtorek, 4 sierpnia 2009

To have and to hold

Chociaż już nie myślę o przyszłości jak kiedyś, to ten jeden raz zrobiłam wyjątek i już pomyślałam o prezencie walentynkowym dla siebie:

TAAAAAAAAAAADAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAM

Robię sobie Black Celebration :)(:

Kto ze mną?

środa, 1 lipca 2009

Lipiec


Środa. Najdłuższy dzień roku. Trwa około tygodnia i właśnie się zaczęła.


A tam na mnie w czwartek już czeka urlop i słońce i Heineken Opener Festival i Zlot Żaglowców w Gdyni i Sowa ze swoimi znajomymi....

I Taki Jeden :)
I nie mogę przestać się uśmiechać :)



:)

środa, 1 października 2008

Październik. Gorzkie żale.


Pierwszy dzień radosnego bezrobocia miałam świętować spaniem do południa.
A tu proszę, 6:20 w nocy a ja oczy otwarte i nie ma mowy o dalszym spaniu. Przez ostatnie 2 miesiące o tej porze siłą woli (mam bardzo silną wolę - robi ze mną, co chce) zwlekałam się z łóżka rozmyślając o tym, jak to będę kiedyś spać do 16..

Miałam iść na fitless a potem do K. podpisać się jej na gipsie, ale totalnie się przeziębiłam, rozłożyłam i jestem mocno pociągająca.


Jednym słowem, nie ma co planować moi Drodzy. Miałam urodzić D. gromadkę ślicznych, grubych dzieci z dołeczkami na rączkach a z tego wszystkiego został mi tylko jeden całkiem spory dołeczek.

Trudno, w obliczu takiej ostateczności - siadam do nauki.

poniedziałek, 29 września 2008

Nareszcie


Przede mną wiele dni wytężonej pracy i nauki.
Wyrzeczeń. Nieprzespanych nocy.
Trudu i znoju.

Zacznę od przestudiowania najnowszego katalogu Ikei.

czwartek, 24 lipca 2008

Kumulacja

Puściliście już lotka?

Jak już zgarnę te miliony, to rzucam studia, rzucam Bloga, jadę po bruneta z niebieskimi oczami i tyle mnie widzieli, o!


Aha, zabiorę ze sobą moją A. i Mamę.

czwartek, 19 czerwca 2008

Czesław śpiewa a Iga pisze

Plan jest taki: będę tu pisać o mszycach, które obsiadły naszą nasturcję, o pani od Sary, która jest strasznie miła, o sąsiadach, którzy kłócą się tak głośno, że słyszy ich cały blok, o Iwonce, której jestem fanką, o zegarku, który sie nadtłukł po wyrzuceniu go z kabiny prysznicowej na kafelki, o pracy magisterskiej, którą niedługo skończę, o dziennikarzach, którzy nigdy nie przychodzą i pięknej A. o tym, jakie piękne rzeczy robi, o drugiej pięknej A., o tym, jak pięknie śpiewa.
Nie będę pisać o religii, polityce i o tym, jaka jestem nieszczęśliwa.

Witaj na moim blogu.