Obecna!
Lecimy, lecimy z tym koksem, muszę iść spać, bo ostatnie cztery dni mnie zniszczyły. Wszystko fajnie, ale w moim wieku (jestem stara) to już nie jest takie łatwe. Po czterech dniach czyli czterech zapiekankach, kilku podróbach RedBulla, czterech godzinach snu i bliżej nieokreślonej ilości alkoholu czuję się trochę słabo i włosy mi się puszą.
Zatem zaczynamy:
Cała Korto zaczyna się zawsze Paradą Wydziałów, czyli spokojnym przejściem grupy studentów po ulicach Olsztyna ze śpiewem na ustach, tak o:
(a przyśpiewki są przeróżne, składają się głównie ze słów: geodezja, kortowiada, UWM, juwenalia, genitalia, patomorfologia i jamochłony)
Było wszystko, co na każdej szanującej się Kortowiadzie być powinno.
Beznadziejna pogoda.
.jpg)
Wizyta w punkcie ratunkowym na reanimacji (by Bobą)

Robienie wiochy w miejscach publicznych (by Bobą)
.jpg)
Żanet Kaleta czyli najbardziej irytująca radiowa położna w kraju + hel z balona
;DDD
Super koncerty.
.jpg)
Słynne olsztyńskie zapiekanki.
.jpg)
(w rzeczywistości wyglądają apetyczniej)
Składanie zeznań (by Bobą)
.jpg)
Wspólne wędrówki po Kortowie.
.jpg)
(jakie to nieszczęście, że Biedronka jest tak daleko :/)
.jpg)
I wcale nie byłam najstarsza! :D
No co Wam będę opowiadać, tam po prostu trzeba być, żeby to zrozumieć :)
.jpg)
.jpg)
I już, już, koniec, wracamy do rzeczywistości!