I dzięki temu wszystkie zdjęcia wyszły niebieskie.
Niebieski był kot jedzący trawę.
Niebieskie były łabędzie.
Morze też było niebieskie.
Porażka fotograficzna bardzo dobrze tłumaczy to, dlaczego to nie ja ale Sh. miał dziś wieczorem wernisaż swoich fotografii w Operze Bałtyckiej.
Tu na zdjęciu totalnie zawstydzony i skrępowany Sh.Kilkakrotne wymienienie jego nazwiska i występ publiczny z kwiatami w ręku były dla niego tak ciężkie, że czym prędzej zabrał wszystkich do Cafe Szafa w Gdańsku, gdzie świętowaliśmy jego sukces i śpiewaliśmy "We are the world".
I piętnuję wszystkie imprezy odbywające się w niedzielę... Nawet nie chcę myśleć, co to będzie, jak mi budzik zadzwoni za 5 godzin.
7 komentarzy:
A u mnie wszystko jest zielono-rozowe. I nie ma polskich liter ;)
uwielbiam niebieski...
niebiesko sielsko, anielsko, więc jest gut :>
Niebieski jest taki "twarzowy"...i sielsko-anielski.
Piękne zdjęcia.
kiedy wbijesz na Śląsk, laska?
czerwone paznokcie?;)
Zawsze :)
Prześlij komentarz