środa, 29 kwietnia 2009

Rzeczy, które sprawiają, że chcę umrzeć: jazz

Jazz to jedna z tych rzeczy, do których lubienia po prostu wypada się przyznać.
Jak Trójka, której nie da się zdzierżyć, Rzeczpospolita, której nijak nie da się przeczytać czy filmy Woodego Allena tak nudne, że mamy ochotę się zastrzelić.

Dostałam dziś podwójne zaproszenie do Pokładu w Gdyni i w ramach "idę, bo za darmo" zabrałam ze sobą P., który pomógł mi to przeżyć.


Więc jazz.
Bez początku, końca, rytmu, melodii i słów. Dobre 10 minut czekałam aż przestaną stroić instrumenty i zaczną grać, aż P. powiedział, że to już jest koncert i tak właśnie to będzie wyglądać.

Wieczór i tak był super, bo wszystko jest lepsze niż siedzenie w domu.
Poza tym dla kogoś, kto musiał słuchać w domu Eski Nord przez bardzo długi czas, nawet jazz nie jest taki straszny.


No i bardzo ważny komunikat:

11 komentarzy:

zgaga pisze...

Co do Allena, zgoda całkowita! Jazz z użyciem Łasicy da się przeżyć, zapewniam!Jako matka...

Kasiaka pisze...

patrze od dawna,niedawno założyłam tu konto, Biankę uwielbiam, twoje dzikie zdjęcia i zakręcone myśli też;) i się usmiecham przy kazdym czytaniu,o :)

zgubiona pisze...

Trochę szkoda, że nie odbędzie się ten wieczorek taneczny. Trochę się nastawiłam..

Iga pisze...

No wiem, Shreq jest zdruzgotany, miał już półbuty wypastowane :/

Kasia pozdrawiam! :)

sajkosadako pisze...

Racja! Precz z jazzem! No chyba, że taki mówimy o dawnym jazzie. Gershwin to zupełnie inna para kaloszy. Jest melodia i w ogóle wszystko co w piosence według mnie być powinno.
Ale w kwestii Allena niestety nie mogę się z Tobą zgodzić.

asia wu pisze...

No halo, halo, filmy Allena? No nie moge sie zgodzic, po prostu nie moge.

sowisko pisze...

Ej, sporo filmów Allena jest zajebistych. Ale co do wyborczej i Faktu - bojkotuję od lat i jestem z siebie dumna. Jazz da się znieść, jeśli gra ktoś zajebisty. Koledzy z Kakademii Muzycznej jazzowali i fajnie było leżeć na fortepianie i śpiewać "Kocurtajm" Gerszwina. :)

Łasica pisze...

Bo na jazz instrumentalny się nie chodzi :) No, chyba,że na kontrabasie gra brunet z niebieskimi oczami - wtedy chodzić należy :) No i jeżeli gra ktoś naprawdę dobry, ale tego, idąc na koncert, wiedzieć nie możesz...

A na wieczorek taneczny też miałam chrapkę, cholera. Musieli odwołać akurat ten wtorek?

:)

Iga pisze...

Heh, jaka zgodność ;)

Anonimowy pisze...

Jeśli w muzyce kręci cię melodia, dziewcze drogie, powinnaś raczej udać się na festyn disco-polo. Melodie mają skoczne a teksty potoczyste - poezja ludowa najwyższych lotów. W sam raz dla polonistki. Do tego wymiana poglądów przy plastikowym kubku z panią Jadzią i panem Mirkiem - jakąż bezcenną inspiracją może się okazać w pracy na plotkarskim portalu...to po pierwsze.
Po drugie - i tylko w tej jednej kwestii zgoda - Rzeczpospolita to rzeczywiście stronnicze gówno.
Ale od Trójki i filmów W. Allena-wara!
P.S. Blog panienki raczej kiepski, wieje nudą i niedojrzałością emocjonalną autorki

maja. pisze...

i i ii ładne nogi masz :)