piątek, 8 maja 2009

"Bo chodzi o to, by od siebie nie upaść za daleko."

Metry mi nic nie mówią.
"Do sklepu mamy 500 metrów."

Gdy idę z przystanku do naszego sklepu na osiedlu, to wydaje mi się, że mam do pokonania drogę około 300-350 kilometrów plus schody, bo cały czas jest pod górę i umieram już na wysokości kiosku.
Do Mamy mam 83 kilometry. Do pracy 7 przystanków. Do mojego O. cztery najwyższe piętra świata. Do lasu rzut beretem. Do morza bilet za 1,50.
Metry mi nic nie mówią. Bo czasem jestem bliżej kogoś, kto jest 449 kilometrów ode mnie, niż kogoś, kto siedzi koło mnie w samochodzie i kompletnie nie rozumie, dlaczego nic nie mówię.

Do pięknej A. mam 9 minut drogi.

Od 10 sierpnia już na stałe będzie to 1 250 mil. I chociaż mila nic mi nie mówi, to gdy mi wczoraj o tym powiedziałaś, to tylko jakimś nadprzyrodzonym wysiłkiem się przy Tobie nie pobuczałam.

7 komentarzy:

Ala pisze...

ja też nigdy nie wiem ile to jest 100 metrów, to jest daleko czy nie. wiem tylko że jak nie moge do kogoś przyjechać ot tak, bo mi smutno, i teraz w tej właśnie chwili musze się zobaczyć z daną osobą, a nie moge, to znaczy ze jest bardzo daleko...
wzruszyłam się...

zgaga pisze...

Piękny wykład o względności przestrzeni!

Neskavka pisze...

O biednaś Ty, biedna.Czasami odległość jest większa niż nam się wydaje...

Sanders pisze...

wyrażona w metrach odległość-bliskość dla mnie nadal jest abstrakcyjna i trudna do wyobrażenia.

asia wu pisze...

A jak Ci powiem, że do mnie będzie 2 godziny drogi, to lepiej zabrzmi niż ta głupia odległość w milach? (Jak ja się przestawię na te ich cale i stopy to nie wiem). Raz Chris wylądował w Liverpoolu, a ja ledwo przebiłam się Słowackiego do Wrzeszcza. Więc wiesz. Pokój gościnny zawsze będzie stał otworem. I przypinki też będą czekać.

Joanna K.-P. pisze...

Też się wzruszyłam. Piękny post :***

sowisko pisze...

Ziomie, dzisiaj nie umiałam wjechać na parking za znakiem "ZA 500 METRÓW PARKING". Musiałam stanąć na awaryjnych.