środa, 1 kwietnia 2009

Kwiecień.


Mam dość przykry i bolesny zwyczaj wierzenia ludziom.
Wierzę w rzeczy typu "zadzwonimy do pani", "ta wędlina? taaaaaak świeża, dziś przyjechała" czy "nigdy nie przestanę cię kochać" albo "świetnie pani wygląda w tych spodniach, w ogóle nic się nie wylewa".

W ramach dzisiejszego prima aprilis dałam się zrobić w konia trzy razy.

Więc oczywiście uwierzyłam, gdy M. powiedział, że mam taaaaaaką dziurę w spodniach. Potem wykonałam paniczny telefon do Olsztyna, gdy Pawulon mi powiedział, że O. będzie ojcem. I uwierzyłam w historię o tym, że Tomasz Karolak dostał propozycję zagrania koncertu dla Szejka.
A dzień się jeszcze wcale nie skończył.

I jeszcze zbliżenie na stópki z kalendarza z dedykacją dla mojego ulubionego fetyszysty:

:)

p.s. To wcale nie prima aprilis - south beach działa: mam obojczyki :)

1 komentarz:

sowisko pisze...

To dedykacja dla mnie, czy znasz innych fetyszy? :)