niedziela, 13 lipca 2008

Przepis na udany wieczór panieński

Zgromadzić w jednym miejscu i czasie:

- rozmowy o podłości mężczyzn
- śpiewanie do banana
- kurczaka w sezamie
- wyrywanie sobie pejcza z rąk
- alkoholu dużo i kolorowo
- kilka świetnych dziewczyn :)


Kasia dostała od nas obowiązkowy zestaw młodej mężatki
Ale nie chciała mierzyć ;)

Po narobieniu chaosu i rabanu na Żabiance pojechałyśmy na balety do So


No i co ja Wam będę opowiadać .... ;)

Cześć :)

sobota, 12 lipca 2008

Męska szara komórka budzi się w zupełnej pustce i ciemności. Rozgląda się, szuka kogoś..
-Halo.. halo, gdzie są wszyscy?
Nagle dochodzi do niej wołanie
-Ej! Chodź do nas! Wszyscy jesteśmy tu na dole!


Idę dziś na wieczór panieński, więc oglądajcie TVN24 ;D
Buziole

piątek, 11 lipca 2008

Zapraszamy


Przyjdź do nas posiedzieć, pogadać i nawdychać się maciejki.

P. dziś był i było bardzo fajnie.
Siedzieliśmy na balkonie we trójkę i piliśmy piwo, zerwał się niemały deszcz, to siedzieliśmy dalej ale pod parasolkami :) P. i A. wymiękli w pewnym momencie, ale ja twardo siedziałam dalej, aż A. krzyknęła do P.
"Zabierz chipsy z balkonu, to przyjdzie!" :P

Tymbark znaleziony na dziś: Jak bum cyk cyk

S.S.S.

Syndrom Samotnej Szczoteczki:
gdy z dwóch szczoteczek pod lustrem zostaje tylko jedna.

czwartek, 10 lipca 2008

Iga po prostu przypal

Omlet, który nie przewraca się w całości na patelni

Składniki
-2 jajka
-szklanka mleka
-za mało mąki
-za dużo soli

Przygotowanie:
wszystko zmiksować, wylać na patelnię, spalić z wierzchu, środek zostawić surowy, przy próbach przewrócenia go w całości na drugą stronę rozwalić go na trzy części.


voilà!

Moi ludzie: O. Czyli o przyjaźni damsko-męskiej

Zawsze mnie śmieszy, gdy ktoś mówi, że przyjaźń między kobietą a mężczyzną jest niemożliwa.

O. jest moim przyjacielem już 9 lat (jestem stara) i mimo tego, że jest facetem, nigdy się na nim nie zawiodłam i wiem, że mogę zawsze na niego liczyć. Wypróbowałam go wiele razy, gdy jechał ze mną na pogotowie, podnosił mi siodełko w rowerze, czy tak jak wczoraj bohatersko próbował rozkręcać szafę (co okazało się niemożliwe z nożem zamiast śrubokrętu) zawsze zawsze był przy mnie.
O. jest wielkim podróżnikiem (jest bardzo wysoki), zna wszystkie stolice świata na pamięć ale nie wiedział, że pestki słonecznika rosną w środku tego kwiatu :D
Do dziś w E. ludzie opowiadają sobie o najdroższych ziemniakach na świecie, które O. kupił w Anglii ;)
Jego Tata (w niektórych kręgach znany jako Pan z Pięknym Nabiałem) z moją Mamą nadal mają nadzieję, że jednak kiedyś będziemy razem.

Overze, dzięki za wszystko :*

środa, 9 lipca 2008

Anioł Stróż

Mój osobisty gdzieś się zapodział, dlatego byłam zmuszona znaleźć mu zastępstwo i tak oto na moją ścianę trafił...

Z uwagi na swoją posturę oraz na to, że jest papierowy i przytwierdzony do antyramy nigdzie nie odejdzie i zawsze tak będzie dumać nade mną.
Aha, dla mnie coś takiego, jak "za gruby kot" nie istnieje :)


A dziś przyjeżdża do mnie mój ukochany O.! Idziemy na jakieś srogie trójmiejskie balety. A przy okazji pomoże nam poprzesuwać meble, naprawi drzwi od kabiny i sklei mi szufladę. Ale o tym dowie się na miejscu ;)

Balkonowo

Wiem, że zagląda tu parę osób - sympatyków moich (naszych ;)) zagonów. Dlatego z wielką przyjemnością, jeszcze większą dumą prezentuję wczorajsze podeszczowe fotki naszych cudownych upraw:
To zdjęcie niemal pachnie :)

Och...

No klasa po prostu.

Tak wygląda kroplik :)

A w tego oto osobnika z ogrodu mojej Babiczki jeszcze wierzę :)


Teraz lecę na fitness (fitless), jak wrócę, to będzie nowy post (może kiedyś się uspokoję i będę pisać jednego dziennie, ale jeszcze nie teraz ;))

wtorek, 8 lipca 2008

Komentujemy

Jak już klikniesz "Komentarze", to tam wpisujesz sobie w okienko swoje złote myśli. Wpisujesz pod spodem ten śmieszny tekst podany krzywymi literami. I jeżeli nie masz konta na gmail, zaznaczasz opcję Nazwa/URL i tam proszę ja Ciebie wpisujesz swoje imię. Możesz także zostawić komentarz jako Anonim podpisując się po prostu w treści komentarza (brawo Patryk ;)).

Ja mam taki specjalny notesik, w którym każdy z Was ma swoją rubryczkę, w której wszystko sobie skrupulatnie notuję ;p A jak już przy tym jesteśmy.. Overze, Zielona, Ala, Ania i in. szykujcie się na poważną rozmowę!

A żeby nie było, że jestem taka sroga, to zobaczcie, co wisi na wydziale mojej A.

Bułeczka! :DD
Słodzias ;)

poniedziałek, 7 lipca 2008

No jestem, jestem!

Lubię Warszawę, bo:

- Pola Mokotowskie są naprawdę git

- metrem jeździ się bez problemu, bo jest tylko jedna linia i nawet moja Mama by się nie zgubiła

- można zobaczyć ludzi z telewizji

Nie lubię Warszawy, bo:

- tam mieszkają Warszawiacy

Warszawa Warszawą, ale weekend spędziłam na pięknej Lubelszczyźnie. Jadłam czereśnie i piłam piwo. Pojechaliśmy nawet nad jezioro, gdzie - jak to zwykle bywa na plaży - odbył się wielki festyn cellulitu i rozstępów, w którym nie chciałam brać udziału i siedziałam sobie w ciuchach na kocu rozwiązując sudoku. Ale opaliłam sobie nos i stopy.

A wieczorem grill i tańce przy ukraińskim popie.

Od Babci przywiozłam jajka, mleko i kwiatka z ogrodu do zasadzenia na balkon. Jajko się potłukło, mleko skwaśniało a kwiatek padł.

Ale co się najadłam tych czereśni, to moje :)

a fotka zrobiona FEDem :)

sobota, 5 lipca 2008


Wyjeżdżam, wrócę w poniedziałek.

piątek, 4 lipca 2008

Moje muszle

Podobno trzymanie w domu muszli przynosi pecha (ta teoria tłumaczyłaby całkiem sporo ;)) Ale lubię muszle, ale takie zebrane własnoręcznie przeze mnie albo przez jakiegoś dobrego człowieka, który będąc w Egipcie pamięta o Idze :)

Tę muszelkę zgarnęłam w Atlantic City. Lubię ją, bo słońce ładnie przez nią przenika.


Te 'rogate' są od E. z Egiptu właśnie, i nieprawda, że kupowane w kiosku w Polsce, bo mają jakieś wodorosty jeszcze na sobie ;p Dzięki jeszcze raz :*
Te na dalszym planie, zakręcone jak u ślimaka są z Weston super Mare w Anglii (i to jest właśnie lans moi Drodzy ;)) a te płaskie z Atlantic City (ha ;])


A z tą muszlą zbliżyłam się bardzo mocno wczoraj po powrocie z oblewania mgr dziewczyn....



Lipiec mamy już od czterech dni, a ja tu jeszcze go nie ogłosiłam, zatem... Mamy lipiec Kochani.

Na Orunii

Nieposiadanie korkociągu ma sens, o ile na przeciwko mieszka przystojny sąsiad. Można zrobić akcję z serii "och, ja nie potrafię, a ty jesteś taki super". I tak zrobiłyśmy z pierwszą butelką wina i niebieskookim sąsiadem Asi, ale przy drugiej albo go nie było w domu, albo postanowił nie otwierać chichoczącym na klatce laskom.
Trzeba było nas widzieć, dwie dyplomowane panie pedagog i jedną niebawem dyplomowaną panią polonistkę, jak otwierają wino zepsutym korkociągiem. Dwie trzymały butelkę zapierając się o szafki w kuchni a trzecia ciągnęła to ustrojstwo wbite w korek :D

Wczoraj kupiłam Amelię na DVD. Kosztowała tylko 6 złotych, a dodawali do niej gazetę z horoskopem miłosnym. Jako że moje miłosne losy są łatwe do przewidzenia, oddałam gazetkę pani Teresce z biura. Zachęcający był również napis na opakowaniu.
"Wkrótce odmieni też twoje życie"

Dawaj Amelia, czekam.

czwartek, 3 lipca 2008

Pobudki

Są różne w życiu. W obcym miejscu, pod gołym niebem, przy łóżku, w wannie (moja ulubiona). Są przyjemne, kiedy np. kot wchodzi ci na brzuch albo gryzie w piętę i nieprzyjemne, gdy widzisz, że teoretycznie 1,5 godziny temu zacząłeś pracę, a faktycznie dopiero sobie uświadamiasz kim i gdzie jesteś. Albo gdy ktoś dzwoni, żeby powiedzieć ci coś, co zepsuje ci cały dzień (tydzień/ miesiąc/..)

Ja, gdy się budzę, mam taki oto widok przed oczami:

David czułym wzrokiem wita mnie od pierwszych chwil.

Tak, wiem, kiedyś ta półka razem z Davidem i tym bajzlem na niej spadnie mi na łeb.


I będzie wreszcie święty spokój.

Mc Donald's

Byłam tam na pierwszej randce z D., z drewnianego mieszadełka do kawy zrobił mi żyrafę.
Wracałyśmy dziś z Agą przed północą z kolejki z So, a Mc Donald's koło UG był dla mnie zbawieniem - jedyną opcją na siku, tak samo z resztą jak po pamiętnej (oj tak) imprezie Johnniego Walkera. Jak to dobrze, że MD jest tak blisko... (a jaka szkoda, że nie było papieru)

No ok, cheesburger też przy okazji wjechał ;)


p.s. podobno zwykłe żarówki można wyrzucać do normalnego śmietnika bo nie są szkodliwe dla środowiska

środa, 2 lipca 2008

Akademos

W ramach wyszukiwania rzeczy, które mogę robić zamiast pisania mgr chadzam sobie czasem na fitness (który w moim przypadku jest bardziej fitlessem).

Fajne jest to, że:
Na sali mają lustra wyszczuplające, w których jestem taaaka wysoka i smukła
W szatni puszczają Justina Timberlake'a, Nelly Furtado, Madonnę, Timbalanda..

Niefajne jest to, że:
Ta ich waga jest taka kurna dokładna :/ oczywiście wmawiam sobie, że moje buty i ubranie ważą 30 kg a dopiero cała reszta to ja :o]
Jak się wychodzi z sali do szatni, to trzeba przejść spory kawałek mijając męską szatnię i siłownię, z rozczochranymi włosami, czerwoną buzią i bez oczu, poezja.


Dziś miałam zajęcia z Asią G., która w niejednym wojsku mogłaby siać postrach. Najgorzej jest, gdy mówi "teraz będzie ostatnie powtórzenie", bo to oznacza 42 wymachy jedną nogą, która boli, jakby miała zaraz odpaść. Ale w sumie lepiej jest sobie pochodzić i pomachać niż siedzieć na tyłku. I pisać mgr ;)

Dziś ktoś w komentarzach napisał (dla tych, którzy nie zaglądają do koment.): "Po meczu David Beckham rozdając autografy niespodziewanie podpisał kontrakt z Odrą Wodzisław..."
No myślałam, że padnę :)))))))))))

A jeszcze ze śmiesznych rzeczy, usłyszałam dziś męską odpowiedź na majtki z golfem - krawatoslipy! :D

Ok, pośmiałam się, a teraz do jakiejś roboty.

No i co? Wesoły temat, nie?

wtorek, 1 lipca 2008

Desperate Perfect Housewives

Przyszedł czas na sprzątanie naszego obejścia :) Zanim zabrałyśmy się do ciężkiej pracy wzniosłyśmy toast czerwoną Kadarką (po olsztyńskich wydarzeniach mam do niej duży sentyment).

Warunki tzw. polowe.

Siedziałyśmy na balkonie, wdychałyśmy zapach maciejki i czyichś papierosów słuchając Spice Girls. To jak dzień dziecka po raz drugi :) Tylko że z winem.

I to jest właśnie team work

To jest zagadka: na którym siedzi Iga wariatka.. :>


Uwaga. Wbiłam dziś dwa gwoździe. Sama! :)
Tłuczkiem do mięsa, ale co z tego.



Tymbark z serii tych bez sensu: Orzeźwienie, ocalenie

Czy ktoś wie, gdzie wyrzuca się zużyte żarówki?



Moi ludzie: A.

Od dziś moi Drodzy A. jest magistrem resocjalizacji! Pracowała z bandytami i innym elementem, a panicznie boi się żab :)

A. jest kimś bardzo wyjątkowym w moim życiu. Mimo tego, że mieszka ze mną już pięć lat, nadal chce ze mną zostać (może to powołanie resocjalizatora?). Od dziś mieszkamy tylko we dwie. Niedługo dojdzie do nas czworonożny, miauczący współlokator.

I tak sobie będziemy żyły w fantastycznej komitywie jak dwie stare panny w wynajętym mieszkaniu do końca życia. (A. jest tak śliczną, wartościową, mądrą i wyjątkową dziewczyną, że nie wyobrażam sobie faceta, któremu bym ją oddała na zmarnowanie).

Chodzimy razem na zakupy, razem robimy sobie śniadanie, myślimy, w którym miejscu byśmy zrobiły sobie liposukcję.

Gdy zapytała „Iga czemu ty jesteś taką alkoholiczką??” to przestałam ją lubić na całe pięć sekund, ale nigdy nie zapomnę, jak się mną opiekowała po historii z D. Wstawała do mnie w nocy, czekała aż zasnę, kazała jeść i wyciągała na imprezy (na których nie pozwalała się upijać ;p)

Aguś, mam prawdziwe szczęście, że mogę się z Tobą przyjaźnić :*

Z ostatniej chwili

Potrzebuję wysokiego bruneta z niebieskimi oczami do odkręcenia kloszy z lampy. Ja kręcę na wszelkie możliwe sposoby, ale prędzej z tego stołka zlecę, niż je w końcu zdejmę.

Trzymajcie kciuki o 12, moja A. się broni!

poniedziałek, 30 czerwca 2008

Fotosy

W bożociałowy długi weekend w ramach robienia z siebie kompletnej sieroty poszłam sama na spacer do Sopotu. Celem było poużalanie się nad sobą, swoim ciężkim losem oraz radosne przemyślenia na temat rzucania się z klifu orłowskiego. Przy okazji zjadłam se loda i porobiłam kilka zdjęć moim cudownym aparatem FED 5 przez wszystkich mylonym z Zorką albo Zenitem. Mój aparat mimo tego, że jest starszy ode mnie (a niewiele jest takich rzeczy na świecie) spisuje się genialnie. Oszczędzę Wam specyfikacji, niech wystarczy, że jest na wypasie jak na tak wiekowy sprzęt :) Pierwszy raz zamiast wywoływać film i drukować zdjęcia, zeskanowałam go. Efekty, efekty moi Mili:

Z serii: "jestem romantyczną duszą a swoje wnętrze zobrazuję łabądkiem"
Każdy, kto jest na plaży w So, robi to zdjęcie:
Oczywiście niektórym wychodzi lepiej ;)


Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego zakonnice tak często chodzą na plażę. Ale lubię ten widok.

Zostałabym zakonnicą, gdyby nie to, że jestem złym człowiekiem.

Sopot jest fajny :)

Tymbark dziś dedykuję Z.: Jesteś zielony? ;)



Nie puszczę cię, nigdzie sama stąd nie pójdziesz

Każdy ma jakąś swoją super ważną piosenkę. Moja to Łydka HS.
Istnieje też bardzo ciekawe zjawisko: gdy jesteś porzucony, każda piosenka jest o Tobie (poza Dżagą Dody).
Słuchanie Jamesa Blunta czy 'Dry your eyes mate' The Street jest wtedy masochizmem.

Ja mam takie fazy, że jak włączę jakąś płytę, to słucham jej na okrągło, aż dziewczyny chcą mnie zlinczować. Tak było z Fioną Apple, Katie Melua, Ayo i Amy Winehouse. Ostatnio słuchałam dzień w dzień Duffy (podlinkowałam do najlepszej piosenki), nawet mnie to zaczęło przyprawiać o mdłości, więc dałam się łatwo namówić dziś w Media Markt na nową Anię.

Zatem najbliższy miesiąc będę miała w głowie "więc nigdy więcej nie tańcz ze mnąąąąą" :)

Słabo? ;)

niedziela, 29 czerwca 2008

W czerwcu najpiękniej ogród zakwita Luizy

Którego nieistnienie zabija jak topór(...)
A. Bursa

17 czerwca co to był za dzień... takich przeżyć starczyłoby na obdzielenie paru osób. M.in. wtedy A. obchodziła swoje urodziny w dalekim Wrocławiu, ja byłam pierwszy raz w życiu w Dwóch Światach w Gdyni na imprezie, której nigdy nie zapomnę, a na balkonie pojawił się pierwszy pączek. Oto najpiękniejsza nasturcja na świecie: (plamy na liściach są jedynie złudzeniem optycznym)


A teraz zdjęcie pt. "Jak nie łapać ostrości"


Kosmita na moim świętym kropliku

A to jest groszek pachnący, który swoim brakiem pąków, miniaturowym wzrostem i suchymi liści mówi mi codziennie "Bujaj się Iga"


Otwierając dzisiejszego Tymbarka liczyłam na jakieś miłe słowo, coś uroczego i napawającego optymizmem. Miało być dobrze, a wyszło jak zawsze: Wyjdziesz za mnie?



p.s. Jeżeli ktoś ma DVD "Ogród Luizy", to ja poproszę.

sobota, 28 czerwca 2008

Najpopularniejsze kłamstwa na świecie, pierwsza trójka:

Podczas wspinaczki górskiej: to będzie lightowe podejście (dedicated to O. :*)

W sklepie obuwniczym: te buty są ze skóry, rozejdą się

W barze: fantastyczny drink, w ogóle nie czuć alkoholu!

Od paru dni zastanawiałam się, jak przestać spotykać się z M. Wybrałam najuczciwszą opcję i powiedziałam o tym, że nie jestem zainteresowana ani zaangażowana w żadnym stopniu. Chociaż R. uparcie sugerował, żebym powiedziała, że opuszczam kraj i wybieram się do Jemenu.

Moja opcja była o wiele lepsza od prawdy.

Chociaż ten Jemen naprawdę brzmiał kusząco.

Jutro moi Drodzy zdjęcia balkonowe!


p.s. Ktoś tu wspominał o czarodziejskim "jesteś dla mnie za dobry", też brałam pod uwagę ;))

piątek, 27 czerwca 2008

Moi ludzie: Piękna A.


Dlaczego tak: Okazała się być jedyną osobą na roku, która tak jak ja pochodzi z jednego z dwóch miast w Polsce zaczynających się na literę E.
Posiada niesamowitą umiejętność mówienia bez przerwy na oddech.
Robi najlepsze masaże kolana, jakie kiedykolwiek ktoś mi dawał na wykładzie.
Była pierwszą osobą, której powiedziałam o tym, co zrobił D. i dała mi niesamowite wsparcie.

Dlaczego nie: Pójście z nią na balety niesie ze sobą nieuchronną towarzyską porażkę, ponieważ A. jest po prostu piękna i skupia całą uwagę otoczenia na sobie.


Dzięki za wszystko, naprawdę nie chcę, żebyś wyjeżdżała, ale wiem, że chcesz być ze swoim C., trzymam kciuki, wszystko na pewno będzie dobrze :*

A Tymbark mówi, gdzie od środy będzie Piękna A.: Za siedmioma sadami