poniedziałek, 30 czerwca 2008

Nie puszczę cię, nigdzie sama stąd nie pójdziesz

Każdy ma jakąś swoją super ważną piosenkę. Moja to Łydka HS.
Istnieje też bardzo ciekawe zjawisko: gdy jesteś porzucony, każda piosenka jest o Tobie (poza Dżagą Dody).
Słuchanie Jamesa Blunta czy 'Dry your eyes mate' The Street jest wtedy masochizmem.

Ja mam takie fazy, że jak włączę jakąś płytę, to słucham jej na okrągło, aż dziewczyny chcą mnie zlinczować. Tak było z Fioną Apple, Katie Melua, Ayo i Amy Winehouse. Ostatnio słuchałam dzień w dzień Duffy (podlinkowałam do najlepszej piosenki), nawet mnie to zaczęło przyprawiać o mdłości, więc dałam się łatwo namówić dziś w Media Markt na nową Anię.

Zatem najbliższy miesiąc będę miała w głowie "więc nigdy więcej nie tańcz ze mnąąąąą" :)

Słabo? ;)

1 komentarz:

bez zeba pisze...

Ania jest miód. Mam obie jej płytki a ten utworek jest ok