poniedziałek, 30 czerwca 2008

Fotosy

W bożociałowy długi weekend w ramach robienia z siebie kompletnej sieroty poszłam sama na spacer do Sopotu. Celem było poużalanie się nad sobą, swoim ciężkim losem oraz radosne przemyślenia na temat rzucania się z klifu orłowskiego. Przy okazji zjadłam se loda i porobiłam kilka zdjęć moim cudownym aparatem FED 5 przez wszystkich mylonym z Zorką albo Zenitem. Mój aparat mimo tego, że jest starszy ode mnie (a niewiele jest takich rzeczy na świecie) spisuje się genialnie. Oszczędzę Wam specyfikacji, niech wystarczy, że jest na wypasie jak na tak wiekowy sprzęt :) Pierwszy raz zamiast wywoływać film i drukować zdjęcia, zeskanowałam go. Efekty, efekty moi Mili:

Z serii: "jestem romantyczną duszą a swoje wnętrze zobrazuję łabądkiem"
Każdy, kto jest na plaży w So, robi to zdjęcie:
Oczywiście niektórym wychodzi lepiej ;)


Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego zakonnice tak często chodzą na plażę. Ale lubię ten widok.

Zostałabym zakonnicą, gdyby nie to, że jestem złym człowiekiem.

Sopot jest fajny :)

Tymbark dziś dedykuję Z.: Jesteś zielony? ;)



3 komentarze:

Anonimowy pisze...

na tym z zakonnicami trza wyprostować horyzont i nadaje się jako debiut... ;)

Ellinael pisze...

Złym człowiekiem, to jestem JA!

sowisko pisze...

Lubię sposób, w jaki jesteś tym złym człowiekiem. Ja nie mogie być siostro zakonno z innych przyczyn.