Nie należę do ludzi obdarzonych jakimiś rozlicznymi talentami.
Nie potrafię składać map, od szycia bardziej chyba nie znoszę tylko Keiry Knightley i francuskiego rapu.
Jak mam zapakować prezent, to robię się chora, bo moje zdolności manualne są mniej więcej na poziomie ameby.
Jestem kiepską organizatorką, bałaganiarą i nie umiem czytać z fusów.
Jedyne, do czego mam talent, to robienie sobie wiochy publicznie i rozkładanie palców u stóp.
Ze zdrową zazdrością i nabożnym podziwem patrzę na ludzi, którzy mają jakiś dar.
Moja A. jest niesamowicie skrupulatna, uporządkowana i zorganizowana, robi pyszną kawę.
Piękna A. potrafi robić takie cuda z papieru, kawałka nitki dentystycznej i kapsla, że Adam Słodowy to przy niej jakiś leszcz. Z. od zawsze jest dla mnie wzorem ogromnej pracowitości.
Halinka robi piękne zdjęcia nie mówiąc już o Sh. Moja Mama najlepszy sos do kopytek na świecie. A moja siostra potrafi kastrować króliki (co akurat jest jej pracą, ale chyba można podciągnąć pod talent). Katerina potrafi złamać nogę 15 razy do roku i przeziębić się 6 razy w jednym miesiącu. O. zna na pamięć wszystkie stolice świata a Pawulon jest najlepszym zawodnikiem w scrabble, z jakim przyszło mi wygrać. Tomek ze swoimi złotymi myślami mógłby zmonopolizować moją cykliczną rubrykę Cytat Tygodnia. Bobą jednym tekstem potrafi rozbawić całe towarzystwo na największej stypie. A Sowa angielski ma w małym paluszku i pisze najlepiej na świecie.
A A., która pięknie śpiewa... No cóż. Chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć :)
W najpiękniejszych snach siedzę na scenie z niewiarygodnie chudymi rękami i w pięknej sukience. Śpiewam o miłości, samotności, tęsknocie, albo o jajecznicy jak Ala Janosz.
I śpiewam głosem A.
Bo talent, jaki ma ta dziewczyna, jest tak rzadki i tak przejmujący, że naprawdę można o nim marzyć.
(fot. by Sh. ale rozmazanie, przyciemnienie i -jak to powiedział Sh.- zmolestowanie jego zdjęcia: ja.)Sto lat Asiu, dzięki za to, że jesteś :*