I że moje zdjęcia wciąż wywołują jedynie politowanie.A ona nie odstępuje mnie na krok.

I że zabiorę się za cokolwiek, byle tylko nie musieć się pakować na jutro :/

Ma 3,6 kg i 52 cm.


A jutro HEY! :)

Więc, gdy przyjechałam Sh. zawiózł mnie do Maca. I opowiedział mi o tym, jak wkręcił sobie na Iron Manie w kinie, że współodczuwa z bohaterami filmu i tak się wzruszył, że napisał do rodziców smsa: "kocham was". Od rana dzwonili do niego, a jak w końcu odebrał, to jego Mama powiedziała: "myśleliśmy, że popełniłeś samobójstwo!". Myślałam, że umrę ze śmiechu.
Od razu człowiekowi jakoś tak lżej.
A właściwie to tak:
Wesołych Świąt Kochani!
Na miejscu okazało się, że Sh. i Kuba znają całe Trójmiasto, więc ludzi było więcej niż w dwunastce o 7.25 rano, więc jak zwykle Sh. okazał się być królem melanżu. Mimo tego, że to nie on został do końca, tylko ja :p
Dawka dobrego humoru teraz mi się przyda, bo doradca kredytowy nazwał mnie dziś "jednoosobowym gospodarstwem domowym".