piątek, 12 września 2008

Moje własne wrzoSowisko

Łącznik z biblioteką, wzorowy uczeń, skarbnik klasowy, prezes Naukowego Koła Edytorów.. no cud dziewczyna od najwcześniejszych lat szkolnych.

Dziś, gdy pisze, drukuje i oddaje pracę mgr, symuluje na stażu, chodzi na rozmowy o pracę, robi wiochę w sklepie, puchnie na fitlessie, znajduje także czas na swój mały ogródek...

A se wrzosy zasadziłam na balkonie :)

Ssie gra, ssie ma :)


Tak, stoję na balkonie i robię zdjęcia doniczkom.


W środku lawenda. Mroczny niszczyciel balkonowych moli.


Więc mogę "pójść sobie na wrzosowisko i zapomnieć wszystko".

tralalalalaaaaaaaaaa..

2 komentarze:

bobo pisze...

Uwielbiam wrzosy, uwielbiam ich kolor i zapach, ale pamietam jak kilkanaście lat temu na polanie pod Koszalinem poszedłem kilka wyrwać aby posadzić pod domem... Dopiery wtedy dowiedziałem się, że wrzosy są symbolem smutku i żałoby a jak ktoś je wyrywa to... Od tamtej pory zaliczyłem 9 pogrzebów i pare miesięcy temu zaledwie jedno wesele. Nie jestem przesądny, ale czy ktoś mało przesądny przeszedłby nawet pod drabiną? W myśl zasady: po co ryzykować? Uważaj na siebie Iguś!

sowisko pisze...

Na podwórku mam wrzoski, ale trochę inne jakieś... :)