środa, 21 stycznia 2009

Styczniowe uprawy

Mrozy, śniegi, szadzie, gołoledzie, szrony i inne rzeczy, których tak naprawdę ani ja ani Wy nie rozróżniamy, nie szkodzą moim kozackim uprawom.
Dalej dumnie prężą się chryzantemy złociste za moim oknem.
Do takich rzeczy trzeba po prostu mieć rękę. Nie poradzisz.


Kwiatki po prostu się zeschły a potem zamarzły :]
A liście z żywopłotu pospadały.

Tę słomę z dołu doniczki podjada Bianka, gdy tylko poczuje ochotę na odrobinę celulozy i poliestru.

A tak naprawdę to tęsknię do wiosny, która obudzi moje balkonowo.. i kto wie, może coś jeszcze.

Nawet Tymbark podpasował: Do tych pagórków leśnych...

I nie, jedzenie podgniłego pomidora z maślanką nie jest dobrym pomysłem.

2 komentarze:

Joanna K.-P. pisze...

Wspaniałe masz kwiatki, ale obawiam sie, ze moich zeschnietych wrzosow nie przebijesz :) Kupilam je w listopadzie i ani razu nie podlalam.
Zapomnialam! Mam wyrzuty sumienia, bo przez kwiaty, to zywe istoty,ale co robic.
Tak, jestem Morderca i sie do tego przydaje...


There's a killer on the circle? balcony? whatever?:-)

Agnieszka pisze...

fadne zdjecia takie - anty. podobaja mi sie.