wtorek, 16 czerwca 2009

Potrzebuję urlopu

Wchodzę dziś do pracy.
Zabieram nasze gazety. Przeglądam pierwsze strony.

I aż usiadłam z wrażenia.

Pewien 85-letni dziadek (znany niegdyś jako Andrzej Łapicki) od kilku dni jest mężem 25-letniej dziewczyny.
Tzn. , że dzieli ich jakieś 180 lat różnicy.

I wtedy właśnie poczułam, że potrzebuję urlopu od takich rewelacji. Że od jutra biorę L4.
I zapisuję się do sanatorium.


A najbliższe sanatorium mam gdzie? W So.
Dlatego wybrałam się na (zaskoczenie) samotny spacer do So. Zaliczyłam jeszcze wystawę plakatów Alfonsa Muchy (polecam, Galeria Sztuki Współczesnej w Sopocie, od 11 do 19, do któregośtam czerwca, aha i w poniedziałki nieczynne).
Załapałam doła, nagniotłam sobie i otarłam stopy, naburmuszyłam się bez sensu jak jakaś idiotka na kogoś, na kim bardzo mi zależy sprawiając tym samym, że pewnie już nigdy nie odbierze ode mnie telefonu i wróciłam sobie do domu.


Teraz w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku zjadam górę węglowodanów i oglądam "Gotowe na wszystko". A co mi tam.


A to powiesiłam sobie nad biurkiem w pracy, żeby pamiętać, żeby niczemu już nigdy się nie dziwić.

5 komentarzy:

zgaga pisze...

I ja dziś pod wrażeniem tego njusa byłam. I tak sobie pomyślałam, że gdyby tak mój Małż kiedyś chciał, to musi jeszcze rok poczekać, by się panienka URODZIŁA!

inny niż wszyscy pisze...

Ciekawe czy mu staje

Iga pisze...

Xingi: masz tę samą ciekawość świata co 99% internautów komentujących mój art. o ich ślubie.

sowisko pisze...

Xingi: Anthony Quinn miał dzieciaka bodajże w wieku osiemdziesięciu paru lat, a więc pewnie mu staje.

EB: Ta laska ma coś nie tak z twarzą, przysięgam.

Iga pisze...

Sową: z głową, głową!!