środa, 16 września 2009

I koniec

Bo urodziny kończą się dopiero wtedy, kiedy dostaniesz ostatni prezent.
Przestałam już czekać na prezent od Sh., który powiedział mi, że ma dla mnie coś wyjątkowego z Chin, a potem okazało się, że chce mnie po prostu sprzedać jakiemuś Chińczykowi jako żonę.

Ale za to dziś dostałam przesyłkę z dalekiej i głupiej Anglii od Pięknej A.!

Piękna A. siedziała noce i dnie i własnoręcznie SZYŁA (ona czasem mnie przeraża) te wszystkie ściegi, guziki i pandy (chińskie motywy w tym roku na topie najwidoczniej). Narobiła się, specjalnie w moich różowo-zielonych kolorach i w dodatku z pandziorami.
Ale to jest przecież Piękna A.

W kopercie były prześliczne przypinki, a ja zrobiłam im najkoszmarniejsze zdjęcie pod słońcem.
Ale to przecież ja.


I tak o. Moje osiemnaste urodziny oficjalnie zakończone!

1 komentarz:

sowisko pisze...

rozpakuj przypinki i oddaj im sprawiedliwość dobrą fotą, bejbe