środa, 1 października 2008

Październik. Gorzkie żale.


Pierwszy dzień radosnego bezrobocia miałam świętować spaniem do południa.
A tu proszę, 6:20 w nocy a ja oczy otwarte i nie ma mowy o dalszym spaniu. Przez ostatnie 2 miesiące o tej porze siłą woli (mam bardzo silną wolę - robi ze mną, co chce) zwlekałam się z łóżka rozmyślając o tym, jak to będę kiedyś spać do 16..

Miałam iść na fitless a potem do K. podpisać się jej na gipsie, ale totalnie się przeziębiłam, rozłożyłam i jestem mocno pociągająca.


Jednym słowem, nie ma co planować moi Drodzy. Miałam urodzić D. gromadkę ślicznych, grubych dzieci z dołeczkami na rączkach a z tego wszystkiego został mi tylko jeden całkiem spory dołeczek.

Trudno, w obliczu takiej ostateczności - siadam do nauki.

2 komentarze:

bez zeba pisze...

Najlepsze na spanie jest Cynk+Magnez+Wit C... będziesz spała jak dzidziuś. Obudzisz się rześka i wypoczęta...

Iga pisze...

I z pełną pieluchą :]