
Pierwsze moje:

Odezwę się w niedzielę.
Wesołych Świąt Kochani!













I jeżeli Wy również mówicie "ale ty gupia jesteś, tu nic nie widać", to wyraźnie Wam pokażę jego ogon, którym się przykrył i resztę mrówkojada:
A jak jeszcze mieliśmy dostęp do okna, to zrobiłam zdjęcie, by się z Wami podzielić feerią barw zachodu słońca. Tylko spójrzcie na te fiolety, czerwienie i pomarańcze:




"Dominik, jak się czujesz wkraczając w ten wiek?"
Sh. dał Dominikowi książkę 500 instrukcjami, czyli jak zrobić wulkan, wyznaczać kierunki patrząc na gwiazdy, czy walczyć z krokodylem.
Pojechaliśmy do So na nocne kino na molo. A będąc już na miejscu (bo żadne temperatury nie przeszkodzą mi w używaniu imiesłowów), postanowiliśmy zostać tam na noc.
Ale przecież nie sami :]
Jak jest powszechnie wiadomo, jestem królową plaży, więc za dnia śmiało wbiłam się w swoje muzułmańskie bikini i zadałam szyku nad Bałtykiem.

Tak lato mija i każdego dnia jest coraz bliżej jesieni. I możecie mi teraz powiedzieć "na co ci jesień dziewczyno, królowo bałtyckich plaż?!", ale jeszcze Wam nie powiem :)
Ciężka, ciężka praca.
A na Festiwalu fenomenalne Skunk Anansie, niedobra kiełbasa z grilla, pokazy mody, woda o smaku piwa, gubienie się ludziom, odnajdywanie ludzi, niekończące się wędrówki i pomarańczowy księżyc.
I zakwitła mi pierwsza maciejka. Więc szkoda czasu na komputer. Idę ją afirmować na balkonie!


A Wam jak minął Światowy Dzień Przytulania?
No, może w pocieszaniu nie jestem najlepsza, ale hello, mam najpiękniejszego kota świata i czereśnie.
Nad całością czuwała błogosławiona Bolesława Lament.
Bianka i jej stały rytuał.


