wtorek, 13 lipca 2010

Upały

Jeśli powiem, że jest mi strasznie gorąco i z pewnością nie wytrzymam tych temperatur i wreszcie się ugotuję, to będę banalna i nie odkryję Ameryki.

Ale jedyne, co mam z tych upałów, to niewyczerpane źródło powodów do narzekań, a zatem:

Matko Bosko jaki gorąc!!!

Nie da rady tego na spokojnie przeczekać, więc wzięliśmy z Pegazem sprawy w swoje ręce.

Pojechaliśmy do So na nocne kino na molo. A będąc już na miejscu (bo żadne temperatury nie przeszkodzą mi w używaniu imiesłowów), postanowiliśmy zostać tam na noc.


Ale przecież nie sami :]



Jak jest powszechnie wiadomo, jestem królową plaży, więc za dnia śmiało wbiłam się w swoje muzułmańskie bikini i zadałam szyku nad Bałtykiem.



Jednak nie samą miłością człowiek żyje, wybraliśmy się zatem z Sh. do Archiego, który jest królem Nowego Portu, dzięki czemu nikt nas tam ani nie obrabował, ani nie zabił.





Sh.


Tak lato mija i każdego dnia jest coraz bliżej jesieni. I możecie mi teraz powiedzieć "na co ci jesień dziewczyno, królowo bałtyckich plaż?!", ale jeszcze Wam nie powiem :)

5 komentarzy:

zgaga pisze...

Noce na plaży to jedyne rozsądne rozwiązanie kwestii upałów...

Joanna K.-P. pisze...

Tesknie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Kasiaka pisze...

zazdroszcze tej plaży nocą, bo tutaj nawet kamienice nagrzane nieustannie,a z fontanny na rynku dość szybko wyganiają:P

Anonimowy pisze...

a ja wiem a ja wiem, ale tez Wam nei powiem:)

Neskavka pisze...

Daj kawałek tej plaży nocą,co? Ale razem z morzem!
Mnie w upały ratuje wanna z chłodną wodą i lód w lodówce!