środa, 24 września 2008

Moi ludzie: Pawulon.

Są takie chwile w życiu, które chciałoby się zatrzymać.
Jak ostatnie sekundy przed wejściem na egzamin, ostatni uścisk z kimś, kto odchodzi, czy ostatni kawałek snickersa.

Taką chwilą było pewne majowe południe w O. podczas Kortowiady, gdy było strasznie gorąco.
Siedzieliśmy z Pawulonem na kortowskiej górce w cieniu jakichś drzewek. Wszyscy byli na Boju Wydziałów gdzieś na Kortowie, a my siedzieliśmy sami na tej górce i patrzyliśmy, jak HappySad i Grabaż grają koncert tylko dla nas robiąc próbę przed wieczornymi koncertami.
No magia zaprawiona czerwona Kadarką.


Pawulon to autor tekstu "nie chce mi się już całować, bo jestem głodny". I w ogóle strasznie romantyczna dusza: jest jedynym facetem, którego znam, który słyszał o Ayo. Wpisuje moje opisy z GG w google. I uparcie twierdzi, że keczup robi się z jabłek i buraków.

Powiedział, że ożeni się ze mną, jeżeli w wieku 30 lat nadal będę sama. Spoko, przed nami jeszcze 12 lat narzeczeństwa :o)

Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Paweuku :*

wtorek, 23 września 2008

Bracia poloniści, siostry polonistki...

Czy ktoś z Was ma jakiś podręcznik, książkę, słownik, cokolwiek z historii literatury polskiej po 45 roku?

Socrealizm i przełom październikowy to moja nowa pasja..

I taki cyniczny Tymbark se leżał pod dworcem: Daleko jeszcze?

;p

niedziela, 21 września 2008

5 tysięcy


Czy to dużo, czy to mało.
Pamiętam, że za piątkę można było kiedyś kupić tę żółtą oranżadę w prostokątnym woreczku. Wypijało się to przez ten odgryziony róg. Pamiętacie to?
Jeden z wózków, z którego można to było kupić stał na 12 lutego pod Kwadrotexem, pierwszym domem handlowym w E.

Boże, jestem stara.

A dziś mój licznik statystyk pokazał pierwsze 5 tysięcy odwiedzin :)

Gdy zostajesz u mnie na noc


Idziemy spać.

sobota, 20 września 2008

No to po imprezie

Wiadomo jak jest.
A to ktoś zachoruje, a to ktoś ma za daleko, a to komuś się spóźni samolot z Oslo, a to jeszcze ktoś inny jest na bankiecie kończącym Festiwal Filmowy w Gdyni.
Samo życie.

Zatem miałam wielki problem. Bo zostałam sama z tym:

(mamy nową ceratę, czy to da radę traktować jako powód do parapetówki? bo mamy też nową matę w łazience)


Co za szczęście, że Z. ma szczerozłote serce i z litości przyjdzie mi z tym pomóc.
Love you.

I jeszcze coś.



Nie wiem, czy je kiedykolwiek założę. Ale jak zobaczyłam ten kolor, to po prostu musiałam je mieć.
No bo kto z Was ma buty w kolorze swojego bloga ? ;)

czwartek, 18 września 2008

I love my staż part III

Wszystko poszło według planu.

Gołębie, Gleba, Neptun, Pirat, Gleba, Panienka z okienka, Gleba, Pogodynka, koń...

Ja nic nie mówię :]


A se zrobię romantico fotkę z gołąbkiem.



A stał se koleś, ciuchy jakieś sprzedawał...

Nie wiem, o co chodziło z tym palcem, ale Gleba jest po prostu super kolesiem, niesamowicie sympatycznym, otwartym, miłym i uśmiechniętym.

I jest brunetem z niebieskimi oczami.

I jeszcze z serii 'najśmieszniejsze zawody świata' - pan, który czyści Neptuna :)

Stres, stres, stres

Przede mną strasznie ciężki dzień w pracy.
Tomek Jacyków, strażnicy z mandatami, ochroniarze w muzeum, Maciek "Gleba" wjeżdżający na koniu na Długi Targ...

Nie pytajcie, tylko włączcie tv o 8:30.

Ciekawe czy majtki ze znaczkiem Supermana wystarczą....

środa, 17 września 2008

Jeżeli

Jeżeli masz stałą temperaturę ciała minimum 36,6 C (tj. wyższą od mojej normalnej o jakieś 1,5 stopnia) - śpij ze mną, dopóki nie założę uszczelek w oknie.

Jeżeli jesteś wysokim brunetem z niebieskimi oczami to mniejsza o jakąś temperaturę-sremperaturę, po prostu śpij ze mną.

Jeżeli jesteś facetem z najnowszej reklamy Mazdy, w moim profilu znajdziesz mój adres e-mail, potrafię rozkładać palce u stóp i robię pyszny keks sułtański, reszty typu pralka i prasowanie koszul naprawdę naprawdę się nauczę. Ożeń się ze mną.






A póki co, spanie w skarpetach :/


Jeżeli potrafisz zwijać język w rurkę a 'Gibraltar' wymówisz poprawnie nawet po dwóch piwach, to zapraszam Cię na Glotto-Party czyli Logopedia Reunited :)

Zostały nam balony z urodzin, więc zapraszam w sobotę o 20 ;)

wtorek, 16 września 2008

Pisze do mnie Rossmann, Pizza Hut..

Mój telefon spełnia trzy zadania.

Jest posłańcem pozdrowień od Orange, pełni rolę budzika i przycisku do papieru.


Czasem także robię sobie nim zdjęcie z Hołkiem.


Nie zadzwoniła do mnie ta babka w sprawie pracy :|

niedziela, 14 września 2008

My sweet eighteen

Minifotorelacja dla nieobecnych :)

To był ołtarzyk ku czci i chwale mojej mgr. W ofierze złożone wafelki...

A storczyk od Z. :)


Sprawdzam, co jest na dnie.

Cześć Kuba :)

I Patrikos z Martusią też przyszli :)

I Z. :)


Więc nie odmówiłyśmy sobie małego walczyka.

Dzięki, że przyszliście, mam nadzieję, że zapamiętacie fajną imprezę a nie incydent z sąsiadami...

Buziaki!

piątek, 12 września 2008

Moje własne wrzoSowisko

Łącznik z biblioteką, wzorowy uczeń, skarbnik klasowy, prezes Naukowego Koła Edytorów.. no cud dziewczyna od najwcześniejszych lat szkolnych.

Dziś, gdy pisze, drukuje i oddaje pracę mgr, symuluje na stażu, chodzi na rozmowy o pracę, robi wiochę w sklepie, puchnie na fitlessie, znajduje także czas na swój mały ogródek...

A se wrzosy zasadziłam na balkonie :)

Ssie gra, ssie ma :)


Tak, stoję na balkonie i robię zdjęcia doniczkom.


W środku lawenda. Mroczny niszczyciel balkonowych moli.


Więc mogę "pójść sobie na wrzosowisko i zapomnieć wszystko".

tralalalalaaaaaaaaaa..

Gdzie tanie wino w Gdańsku?

Odpowiadając na Wasze pytania drodzy Czytelnicy...

Czerwona półsłodka Quitana z Biedronki za 6,49


A jak mi jeszcze jedna osoba napisze, że jutro nie przyjdzie, to będę musiała zająć się tą czwórką sama.


I jeszcze jedno, nic nie będę mówić, po prostu zobaczcie:

:)

czwartek, 11 września 2008

Pierwsze wrażenie

Robi się tylko raz!

Tą złotą myślą zatytułuję dzisiejszego posta.

Byłam na rozmowie o pracę i uważam, że poszło całkiem nieźle. Zero dziwnych pytań o moje największe wady, o wybór między trójkątem i kółkiem czy 'proszę sobie wyobrazić, że stoi pani nad przepaścią i..'

To teraz czekamy na telefon ;)

A dziś w Biedronce, tradycyjnie: ja i super koleś przede mną z całym wózkiem obładowanym zakupami.

Ja:
- przepraszam, czy mogę stanąć w kolejce przed panem, bo mam tylko trzy wina?

I to by było tyle, jeżeli chodzi o moje umiejętności wywierania dobrego wrażenia.


Kasjerka zapytała mnie o dowód.
Myślałam, że ją wycałuję.


Garfield, you're my soulmate :*

Jeszcze jeden powód

... do świętowania w sobotę.


Dostałam w nocy maila od mojej Pani (czy Ona nie śpi??), że jak się wyrobię z drukowaniem, to mam już jej przynieść w sobotę i..


ZŁOŻĘ WTEDY PRACĘ DO DZIEKANATU!!!

Więc muszę tylko znaleźć całodobowy punkt drukowania prac lalalala...

środa, 10 września 2008

Są trzy rzeczy, które uwielbiam:

- czekolada
- mrówkojady
- i prezenty

Moje dziewuchy wiedząc o tym mogły pójść po linii najmniejszego oporu i kupić w pierwszym lepszym sklepie czekoladowego mrówkojada jakich tysiące.

Ale są najfajniejsze na świecie i dostałam takie o podarki:


Piękny, boski, "niszczący obiekty" notes na adresy od Z. Jest tak cudowny, że będę zapisywać w nim kontakty tylko tych ludzi, których nigdy nie wykreślę ze swoich znajomych.

I bluzkę w pandy :D


Od mojej A. książkę ze zdjęciami kotów. Pokażę Wam najgrubszego :)


A Piękna A. przywiozła mi przypinki.


I teraz moja torba na fitless po prostu wymiata.

Punkt przyjmowania życzeń otwarty :)

Będzie mi miło, jak się odezwą zwłaszcza ci, co siedzą codziennie a jeszcze nigdy nic nie napisali ;)

Wychodzę do pracy, po powrocie chcę widzieć lawinę życzeń, o! :)

Dokładnie rok temu

Pojechaliśmy z D. na jeden dzień do Atlantic City.

Wszystkie hotele były połączone są ze sobą przejściami, tak że można było przechodzić z kasyna do kasyna bez wychodzenia na zewnątrz.

Na fliperach mam wszystkie rekordy, wygrałam na automatach 40 $, przegrałam 60 i było super!

W cenie biletu autobusowego był też bufet "płać raz, jedz ile chcesz" i gdyby nie ból brzucha z przejedzenia, to pewnie byśmy tam siedzieli do ciemnej nocy(zawsze sialiśmy straszną wiochę więc i teraz napakowaliśmy sobie na 17 talerzy pół hurtowni spożywczej "bo za darmo").

Ale wyszliśmy w końcu na zewnątrz i moim oczom ukazał się Ocean.


I zakochałam się.

Nie, nie i jeszcze raz nie. To nie jest to samo co Zatoka Gdańska!!


Muszle, ciepła, czysta woda,wysokie fale.. nawet mewy są inne!

D. mówił na to zdjęcie "Strażnik Texasu" :)

Byliśmy zachwyceni. D.powiedział, że na pewno tu jeszcze wrócimy.

I to były najlepsze urodziny w moim życiu.

poniedziałek, 8 września 2008

Przyjechały moje dziewczyny.

Najpierw przyszła Z.

Powalczy na kampanii wrześniowej, będzie pilnować ładu i porządku na moich urodzinach a potem poleci z powrotem.

A potem przyszła Piękna A. spłakana za swoim Chrisem.

Ale całe szczęście zostaje jeszcze na kilka miesięcy.

Moja A. wyszła na rendez vous, a ja siedzę jak stara ciotka przed tv. I nawet jak już nie ma programu z Robertem Gonerą, to sobie mogę obejrzeć dokument o najgrubszych dzieciach świata na Discovery.

Dobre te pączki.

Mam Roberta Gonerę w domu

Pomyślałam, że skoro pisanie mgr dobiegło końca, to będę mogła czytać wreszcie książki tylko dla przyjemności. Cała zadowolona spakowałam sobie Bajki robotów Lema i przyjechałam do Gdańska.

Patrzę.. I no.. to by było na tyle, jeżeli chodzi o czytanie książek.
Rodzice mojej A. kupili nam telewizor :]

Love you, love you, love you, love you...


A teraz szok, oto nasza lodówka po wizycie Rodziców mojej A. i moim przyjeździe od Mamy:

Ale światełka nadal nie ma ;)

niedziela, 7 września 2008

Beforek

Osiemnaste urodziny to nie takie hop siup, więc świętowanie zaczęłam już wczoraj w sobotę.
Był tort (którego, moja Mama nie wywaliła na podłogę).


Świeczka z numerem jeden jeszcze z urodzin Mamy.

Bobo przyniósł mi kwiatki (ostatnie dostałam jakieś 100-120 lat temu) a potem ruszyliśmy w miasto.

W groszki, dostałam na urodziny :)

Motywy-motywiki i elbląski lans na starówce z parkourem włącznie.

Bobo ściskający olbrzymią fokę

(Za Twój tekst Bobo "a jak ty Iga zmieścisz 30 świeczek na jednym torcie??")

piątek, 5 września 2008

Informatycy

Wygląd zewnętrzny typowego przedstawiciela tego podgatunku to koszula i zarost, który wiele wiele dni temu stracił miano "trzydniowego seksownego".
Zwyczaje żywieniowe do zbadania na podstawie okruchów w klawiaturze.
Przy spotkaniu z płcią przeciwną zachowuje postawę ciała skuloną, mowę zamienia w nieartykułowane pomruki.
Język informatyków mylony jest często niesłusznie z grypserką, podczas gdy są to różne narzecza jednego systemu pełnego takich słów jak lan, partycja, serwer i procek.

Informatyk z powodu zaburzonej percepcji świata zewnętrznego zachowuje postawę reprezentującą filozofię tumiwisizmu, która polega na nieuzasadnionej pogardzie i uczuciu wyższości wobec osobnika spoza swojego gatunku.



O ile świat byłby piękniejszy, gdyby chociaż połowa z nich wyglądała jak Thomas Anderson całemu światu znany jako Neo...

czwartek, 4 września 2008

Jesteś tym, co masz w torebce.

Z dedykacją dla tych, co zaglądają tu 15 razy dziennie i czekają na nowe wpisy (Pawulon :*) wrzucam fotkę rzeczy, które dzisiaj akurat miałam w torebce.

Od lewej do prawej, z góry na dół:
- parasolka (żeby nie padał deszcz)
- ...... (o rany no, a kim ty jesteś, żeby mnie oceniać, co ?:p)
- wywołane fotki z Rossmanna (całkiem tanio, tylko wieśniacki format mają, 10x13, ni przypiął ni wypiął)
- karta do ksero w BUGu
- gadżet
- płyta Towarów Zastępczych (znalazłam ją w magazynie w pracy! leżała sobie i prosiła, żebym zabrała ją ze sobą (no naprawdę))
- paragon
- płytka z Pandemonium (śmieszne, na maksa :) )
- jakaś kartka z czymś
- portfel większy od parasolki
- bilet z wystawy kotów
- plasterek z Pinokiem
- pen
- gumy
- pen
- padnięta petunia z balkonu (nie wiem, nie pytaj)
- wydziergany kwiatek (ilu ludzi już uwierzyło, że sama go zrobiłam..)
- 10 groszy (nigdy nie wiesz...)
- pilniczek
- lusterko
- spinka
- puste opakowanie po chusteczkach (...)
- Nindża od E. (with ninja as my friend nobody can hurt me)
- Tymbark "To dopiero początek" (ale okazało się, że to był koniec)
- chusteczki (bo ja zawsze sie usmarkam)
- długopis
- kartka ze spisanymi nocnymi z SKM Oliwy na Abrahama
- guzik (naprawdę nie wiem)
- i chusteczka z jakąś pustą próbką z Avonu

Dziewuchy, teraz Wasza kolej! Blogowe wyzwanie ;D

ok, idę pisać :|

środa, 3 września 2008

wtorek, 2 września 2008

Plecy bolą jak dzikie, ale było warto.

Before:


After:


Tak. Można nas wynająć. Możemy pogadać o jakimś rabacie.
Umiemy też śpiewać i gotować.
Ożeń się ze mną.

poniedziałek, 1 września 2008

Wrzesień

Gdy spojrzałam dziś na ten rysunek, zachciało mi się płakać ze wzruszenia.
Tylkowski rozwala mnie za każdym razem. Ale tym razem już przeszedł samego siebie.
Ten widok jest po prostu piękny.
Facet myjący gary....


A to zrobione dzisiaj, przed Urzędem Miasta :]