sobota, 26 lipca 2008

Z ostatniej chwili

Leżę sobie na balkonie, opalam stopy a z góry słyszę sąsiada (prawdopodobnie Pomarańczowy mówił do swojego brata Grubego)
- No. I taki mam ku*wa plan, jeszcze trochę ją popukać, żeby jeszcze bardziej ją do siebie przywiązać.


Świece, wino i kwiaty chyba już wyszły z mody :>

Premiera

Nasturcje, maciejka i coś, co jeszcze nie zdążyło zakwitnąć leżą wyrwane z doniczek w siatce u nas w przedpokoju. (w nocy wydawało mi się, że wołają "mamo.. mamo..")
Ale trzeba iść na przód Kochani.

I to jest właśnie ten przód :)

To są begonie, albo pelargonie.


Tu tak na patriotyczną nutę. Niecierpek i dzwonki.


A tu petunia od mojej Babci.


Dzisiaj robimy sobie z moją A. i Asią P. Ladies Night w So :D

At the Copa ... Copacabaaaaaaaaana The hottest spot north of Havana
At the Copa .... CopacabaaaAAAAAaaaanaaa



Jak dobrze, że to nie audio :]

Halinko, za czym te kciuki trzymać??

"Chciałabym"

To taka zabawa.
Mówisz o tym, czego byś chciał/a w danej chwili, na czym Ci bardzo zależy. Nie ma reguł. Poza tą, że to, czego chcesz, nie jest możliwe.


Chciałabym, żeby Z. była już w Polsce na stałe i żebyśmy mogły posiedzieć na moim pięknym osiedlu w jakiś ciepły wieczór.
Mieć chude ręce.
Być już mgr po egzaminie wstępnym na studium doktoranckie.
Żeby znowu był maj 2008.





Tu jest piosenka, którą Sh. zostawiła w komentach.

piątek, 25 lipca 2008

Powody, dla których warto wyjść za mąż:

- wieczór panieński

- wesele

- biała sukienka

- wysoki brunet z niebieskimi oczami

- zmiana nazwiska

I to by było na tyle.



Pamiętacie Gey-detector i problem z kolorami?
Tu znajdziecie je wszystkie :)

(Thx Pawulon :*)

Frida

Chyba w żadnym filmie nie wypito tyle alkoholu co w tym. Sceny damsko-damskie przypomniały mi, że .. Shakti: jak kiedykolwiek przejdę na drugą stronę, to tylko z Tobą! :o]

W Lotku miałam tylko jedno trafienie. Zostaję.

Branoc pchły na noc.

czwartek, 24 lipca 2008

Kumulacja

Puściliście już lotka?

Jak już zgarnę te miliony, to rzucam studia, rzucam Bloga, jadę po bruneta z niebieskimi oczami i tyle mnie widzieli, o!


Aha, zabiorę ze sobą moją A. i Mamę.

Umrę, umrę......

Ta biała rozpłaszczona na ziemi plama to Pasztet - kot perski mieszkający na naszym osiedlu.

Jest jednym z najsłodszych kotów, jakie w życiu widziałam i zarazem jednym z najwredniejszych. Kiedy kiedyś wyciągałam do niego łapy, to najpierw odwrócił się swoją włochatą dupą a potem chciał mnie ugryźć :]



A filmik jest zrobiony telefonem, wrzucam, żeby potestować video na Blogu :)


Rany, jak ja nie znoszę swojego głosu :/

Rozpacz, rozpacz...

Moja A. powiedziała, że ma już dość tego, jak wyglądają nasze kwiatki na balkonie i w sobotę przeprowadza na nich egzekucję :((

I dziś .. już pożegnalne zdjęcia, eh.

No jak trędowata jakaś ta nasturcja :/

Co to za kulki? Jakieś owoce? Do jedzenia?

Takie o.. wesołe kikuty.


A teraz dramat... Jakiś pająk głupi luj zamordował na naszym balkonie biedronkie!



No skandal.

Chciałam Wam też pokazać pozostałości maciejki, ale naprawdę to dla mnie za ciężkie :|

Pamiętacie padniętego kwiatka przywleczonego od mojej Babci?

To są jego pączki :D


środa, 23 lipca 2008

Iga pisze już ponad miesiąc Kochani :)

Mój zielony Blog zarejestrował łącznie ponad 1000 wizyt!



Dzięki, że tu zaglądacie i zostawiacie po sobie ślad.

Buziaki.

Obalamy mity - geograficznie

- Sydney nie jest stolicą Australii
- Gdańsk nie rozciąga się od Pruszcza po Wejherowo
- Alaska nie jest miastem w Kanadzie
- Zurich nie jest stolicą Szwajcarii
- Nowy Jork nie jest stolicą stanu New York (sic!)
- film Faraon nie był kręcony w Egipcie tylko na Pustyni Błędowskiej
- Szczecin nie leży nad morzem (dedicated to S. :*)


ha?:)

Może kawki?



Chcę iść do kina na Archiwum X. Zabierz mnie.

wtorek, 22 lipca 2008

Porządki

Są niesamowicie opłacalne! Nie tylko zyskuje się więcej przestrzeni i wygody, ale znaleźć można zapomniane skarby.

Jak dziś opróżniałam pudełko spod biurka znalazłam starą legitkę z LO, na której podpisałam się - uwaga - Manson (byłam bardzo, bardzo zaburzoną nastolatką*). Z wszystkich drobnych wygrzebanych z tego pudła zebrałoby się z 70 groszy (kiedyś w łazience znalazłam 2 zł, ha).

Znalazłam też takie o coś:



Zrobiłam w sepii, żeby było tak bardziej och emo.

*jak mi tu ktoś napisze, że zmieniło się jedynie to, że nie jestem już nastolatką, to go znajdę :p

p.s. gdzie wyrzuca się stare telefony komórkowe?
Jak nie chce mi się iść na fitness (fitless), to muszę znaleźć sobie inne zajęcie, dzięki któremu mogę odsunąć pisanie mgr.
Ostatnio było to malowanie paznokci, klejenie szuflady, smażenie kotletów, peeling twarzy, porządki w komodzie i obcinanie suchych liści nasturcji. Dziś wyprałam kapcie.. ale wezmę się już za tę nieszczęsną mgr. Więc resztę dnia spędzę We młynie, we młynie mój dobry panie...*

Kot na ksero! :D

*
tytuł opowiadania, o którym piszę jeden rozdział.

poniedziałek, 21 lipca 2008

Chciałam Wam pokazać coś pięknego:


Dzisiejszy wieczór spędziłyśmy oglądając The Break Up - komedię romantyczną.
Zjadłam paczkę chrupek marząc o figurze Jennifer Aniston.
A film nie był ani śmieszny ani romantyczny.

Branoc!

Uwaga

Cała Polska trzyma kciuki, bo moja A. składa biurko z Praktikiera.
W komplecie jest za dużo desek, za mało gwoździ (pakowaczka nr 55 kurde), a śrubokręt tylko kręci się w śrubie (nomen omen ;p) a i tak A. daje radę i jeszcze nie płacze. Zuch dziewczyna.


Dziś miałyśmy dwóch gości. Niebieskooki brunet z postawionym kołnierzykiem od koszulki i taki oto bąk :)


Z tym brunetem wszystko fajnie, ale ten na zdjęciu powyżej jest fajniejszy, pogłaskać go można i wcale od nas jakoś nigdzie się nie wybiera :)

Chyba zdechł na tym kwiatku, ale co tam :P

niedziela, 20 lipca 2008

Jeżeli znajdzie się jakiś zainteresowany, to...

Zaimponujesz mi, jeżeli:

- masz pracę, prawo jazdy i licencję pilota

- znasz datę imienin swojej mamy

- wiesz, że mówi się „włączać” a nie „włanczać”

- potrafisz rozpiąć stanik jedną ręką

- jesteś Robertem Gonerą

Nie zaimponujesz mi, jeżeli:

- nosisz koszulę w spodniach

- naśmiewasz się z moich studiów

- mówiąc do mnie, wskazujesz na mnie palcem. Dziiiiiiz, jak ja tego nie znoszę.


Łeb jak sklep, czyli dlaczego nie lubię swoich włosów

i raz


i dwa.

p.s. obyło się bez piekarnika, pizzę zrobiłyśmy po prostu w prodiżu (ale beznadziejne słowo)


Tymbark wygrzebany z asfaltu: Wprowadź PIN

Wysoki brunet z niebieskimi oczami potrzebny do ustawienia zegara na kuchence.

Inaczej się piekarnik nie włączy :/

sobota, 19 lipca 2008

Raporcik

Nastawiłam dzisiaj pierwszy raz sama pralkę. I ok, było przy tym trochę wygrażania, pokłóciłam się przez telefon z Mamą, i wsypałam proszek do złej przegródki, ale pranie już elegancko wisi.
Ożeń się ze mną.

Byłyśmy z moją A. na działce, najadłyśmy się malin i wiśni (popite zimną wodą, yessss) A na obiad przywiózł nas Bobo, zrobiłam spagetti bolognese, które wystarczyłoby dla całego bloku (nigdy nie umiem wymierzyć, ile trzeba wrzucić makaronu i wsypuję jak nienormalna całą paczkę)

Dzień zatem mija bardzo przyjemnie a kulminacją będą elbląskie balety, czyli piwko i plener ;)

UWAGA: bardzo proszę nie odbierać dziś ode mnie telefonów, a wszelkie mmsy odrzucać.
(jaaak mi wstyd po wczoraj...)


A tu takie coś dla Was mam (kliknijcie w obrazek)

PKP czyli 100km w 5 godzin:
Cześć :)

Jako, że Bobo był na mnie bardzo zły za wpis o E....

Bobo nie muszę kochać tego miasta, wystarczy, że kocham Ciebie, już się nie strosz na mnie.

Jedziesz z nami na działkę na maliny?:)




Niby jest sobota, mogłabym spać do 16, ale idioci mieszkający za ścianą puszczają jakiś szajs z głośników i te basy rozsadzają mi głowę.

piątek, 18 lipca 2008

Tam, gdzie wszystko się zaczęło

W moim profilu na nk na pewno nie znajdziecie E., i z dość krzywą miną wpisuję swoje miejsce urodzenia, jak już naprawdę trzeba.
Nie znoszę tego miasta, tych ludzi, tych darmowych koncertów, na których przychodzą w klapkach i skarpetach.
Gdyby nie to, że tam mieszka moja Mama, nikt by mnie tam nie widział.


Jednak to tam chodziłam do LO, poznałam niesamowitych ludzi i przeżyłam z nimi niejedno (ooooj tak ;) ), na tej starówce, za kanałem, na chawirach, na boisku.. :)

Tak czy siak.. od E. nie uda się chyba uwolnić...


Dziś biorę pod pachę moją A. i zabieram ją do E.
Niech zobaczy, gdzie się wychowałam.. to jej pomoże wiele zrozumieć ;)


Wracamy w niedzielę.

Uwaga

Biorę się kurna chata do roboty, od dziś dochodzi nowa etykietka: mgr


Będę pisać
Będę pisać
Będę pisać



tja, bloga :p

No i śmieszne mocno :)))

No idę spać, idę :/

czwartek, 17 lipca 2008

W moim magicznym domku..

Dzięki Aniu, że wpadłaś na mój balkon i czereśnie :)


I że przyniosłaś winko ;)


p.s. dostałam się na te studia ;))) Tylko musiałam donieść białą teczkę z wiązaniem (warunek konieczny :>)
p.p.s. Aniu, zostawiłaś korkociąg!

I znalazłam 10 złotych ;)

Tymbark, leżał sobie: Tak po prostu prosto z mostu


i tyle.

środa, 16 lipca 2008

Jak przesunąć szafy i złożyć meble?

Zadzwonić po kolegę i kupić piwo :)

Była kupa śmiechu, wygrażania i "no weź, no weź!", porysowaliśmy podłogę ale łóżko elegancko stoi.

Co trzy głowy to nie jedna (ja robiłam foto ;p)


był też pomocnik ;]


A jeszcze coś Wam pokażę, dziś w Oliwie widziałam:



Patryk, Marta wielkie dzięki jeszcze raz :)

Tymbark sprzed paru dni: Czujesz to?