środa, 16 lipca 2008
Jak NIE zdobywać super kolesi
Miejsce: sklep osiedlowy
Osoby: pani kasjerka, ja, wysoki brunet z niebieskimi oczami
Podchodzę do kasjerki, za mną w kolejce stoi wysoki brunet
Kasjerka: dzień dobry
ja: poproszę Mocnego Lecha, mam cztery puste butelki na wymianę.
Kurtyna.
wtorek, 15 lipca 2008
No niestety .. takie są fakty:

Mam dość uciążliwy zwyczaj zakochiwania się w nieodpowiednich facetach. Dlatego, jeżeli jesteś zaręczonym gejem z kryminalną przeszłością mieszkającym na drugim końcu Polski, to bardzo możliwe, że już Cię kocham.
Spośród wszystkich mężczyzn, z którymi wyobrażałam sobie swoją przyszłość został mi jedynie Bruce, ale on aktualnie ugania się za jakąś francuską modelką. I nawet jeżeli kiedykolwiek będę wyglądać jak modelka (z okładki Shape Mama), to nie oszukujmy się, nigdy nie będę Francuzką ;p
Jakie to szczęście, że zawarłam pakt ze swoim dobrym kumplem, że jeżeli zostanę panną do 30. roku życia (AAAAAAAAAAA!!!), to on się ze mną ożeni.
Thanks Pawulon :****
Ale powzdychać zawsze mogę... eh
Jedyny facet na Ziemi, który wygląda dobrze w białym podkoszulku.
poniedziałek, 14 lipca 2008
Rzeczy, które sprawiają, że chcę umrzeć
- mlaskanie przy jedzeniu
- pseudonaukowe próby wytłumaczenia podłości mężczyzn biologią
- moje włosy
- zdjęcia z porodówki na naszej klasie
Maciejka nam pada :/
Rok temu..
W środku zdjęcia to Fluffy. To jego amerykańskie imię, tego prawdziwego nikt z Amerykanów ani nas Polek nie potrafił wypowiedzieć. Od razu bardzo go polubiłam. Świetnie mi się z nim rozmawiało, był bardzo zabawny, dużo się uśmiechał i kiwał głową, kiedy mu coś opowiadałam. Najczęściej mówił "yes", "no" i "busy Barbara?"
Po dwóch tygodniach dowiedziałam się, że nie rozumie po angielsku ani jednego słowa :P
Wiecie, jak jest 8 po hiszpańsku? oczio!
Słodzias! :)
Tymbark says: Make a wish
niedziela, 13 lipca 2008
Przepis na udany wieczór panieński
- rozmowy o podłości mężczyzn
- śpiewanie do banana
- kurczaka w sezamie
- wyrywanie sobie pejcza z rąk
- alkoholu dużo i kolorowo
- kilka świetnych dziewczyn :)
Kasia dostała od nas obowiązkowy zestaw młodej mężatki
Ale nie chciała mierzyć ;)Po narobieniu chaosu i rabanu na Żabiance pojechałyśmy na balety do So
No i co ja Wam będę opowiadać .... ;)sobota, 12 lipca 2008
piątek, 11 lipca 2008
Zapraszamy
Przyjdź do nas posiedzieć, pogadać i nawdychać się maciejki.
P. dziś był i było bardzo fajnie.
Siedzieliśmy na balkonie we trójkę i piliśmy piwo, zerwał się niemały deszcz, to siedzieliśmy dalej ale pod parasolkami :) P. i A. wymiękli w pewnym momencie, ale ja twardo siedziałam dalej, aż A. krzyknęła do P.
"Zabierz chipsy z balkonu, to przyjdzie!" :P
Tymbark znaleziony na dziś: Jak bum cyk cyk
czwartek, 10 lipca 2008
Iga po prostu przypal
Moi ludzie: O. Czyli o przyjaźni damsko-męskiej
O. jest moim przyjacielem już 9 lat (jestem stara) i mimo tego, że jest facetem, nigdy się na nim nie zawiodłam i wiem, że mogę zawsze na niego liczyć. Wypróbowałam go wiele razy, gdy jechał ze mną na pogotowie, podnosił mi siodełko w rowerze, czy tak jak wczoraj bohatersko próbował rozkręcać szafę (co okazało się niemożliwe z nożem zamiast śrubokrętu) zawsze zawsze był przy mnie.
O. jest wielkim podróżnikiem (jest bardzo wysoki), zna wszystkie stolice świata na pamięć ale nie wiedział, że pestki słonecznika rosną w środku tego kwiatu :D
Do dziś w E. ludzie opowiadają sobie o najdroższych ziemniakach na świecie, które O. kupił w Anglii ;)
Jego Tata (w niektórych kręgach znany jako Pan z Pięknym Nabiałem) z moją Mamą nadal mają nadzieję, że jednak kiedyś będziemy razem.
Overze, dzięki za wszystko :*
środa, 9 lipca 2008
Anioł Stróż
Aha, dla mnie coś takiego, jak "za gruby kot" nie istnieje :)
A dziś przyjeżdża do mnie mój ukochany O.! Idziemy na jakieś srogie trójmiejskie balety. A przy okazji pomoże nam poprzesuwać meble, naprawi drzwi od kabiny i sklei mi szufladę. Ale o tym dowie się na miejscu ;)
Balkonowo
Teraz lecę na fitness (fitless), jak wrócę, to będzie nowy post (może kiedyś się uspokoję i będę pisać jednego dziennie, ale jeszcze nie teraz ;))
wtorek, 8 lipca 2008
Komentujemy
Ja mam taki specjalny notesik, w którym każdy z Was ma swoją rubryczkę, w której wszystko sobie skrupulatnie notuję ;p A jak już przy tym jesteśmy.. Overze, Zielona, Ala, Ania i in. szykujcie się na poważną rozmowę!
A żeby nie było, że jestem taka sroga, to zobaczcie, co wisi na wydziale mojej A.
poniedziałek, 7 lipca 2008
No jestem, jestem!
Lubię Warszawę, bo:
- metrem jeździ się bez problemu, bo jest tylko jedna linia i nawet moja Mama by się nie zgubiła
- można zobaczyć ludzi z telewizji
Nie lubię Warszawy, bo:
Warszawa Warszawą, ale weekend spędziłam na pięknej Lubelszczyźnie. Jadłam czereśnie i piłam piwo. Pojechaliśmy nawet nad jezioro, gdzie - jak to zwykle bywa na plaży - odbył się wielki festyn cellulitu i rozstępów, w którym nie chciałam brać udziału i siedziałam sobie w ciuchach na kocu rozwiązując sudoku. Ale opaliłam sobie nos i stopy.
A wieczorem grill i tańce przy ukraińskim popie.
Od Babci przywiozłam jajka, mleko i kwiatka z ogrodu do zasadzenia na balkon. Jajko się potłukło, mleko skwaśniało a kwiatek padł.
Ale co się najadłam tych czereśni, to moje :)
sobota, 5 lipca 2008
piątek, 4 lipca 2008
Moje muszle
Te 'rogate' są od E. z Egiptu właśnie, i nieprawda, że kupowane w kiosku w Polsce, bo mają jakieś wodorosty jeszcze na sobie ;p Dzięki jeszcze raz :*
Te na dalszym planie, zakręcone jak u ślimaka są z Weston super Mare w Anglii (i to jest właśnie lans moi Drodzy ;)) a te płaskie z Atlantic City (ha ;])
A z tą muszlą zbliżyłam się bardzo mocno wczoraj po powrocie z oblewania mgr dziewczyn....
Na Orunii
Trzeba było nas widzieć, dwie dyplomowane panie pedagog i jedną niebawem dyplomowaną panią polonistkę, jak otwierają wino zepsutym korkociągiem. Dwie trzymały butelkę zapierając się o szafki w kuchni a trzecia ciągnęła to ustrojstwo wbite w korek :D
Wczoraj kupiłam Amelię na DVD. Kosztowała tylko 6 złotych, a dodawali do niej gazetę z horoskopem miłosnym. Jako że moje miłosne losy są łatwe do przewidzenia, oddałam gazetkę pani Teresce z biura. Zachęcający był również napis na opakowaniu."Wkrótce odmieni też twoje życie"
Dawaj Amelia, czekam.
czwartek, 3 lipca 2008
Pobudki
Ja, gdy się budzę, mam taki oto widok przed oczami:
Tak, wiem, kiedyś ta półka razem z Davidem i tym bajzlem na niej spadnie mi na łeb.
I będzie wreszcie święty spokój.
Mc Donald's
Wracałyśmy dziś z Agą przed północą z kolejki z So, a Mc Donald's koło UG był dla mnie zbawieniem - jedyną opcją na siku, tak samo z resztą jak po pamiętnej (oj tak) imprezie Johnniego Walkera. Jak to dobrze, że MD jest tak blisko... (a jaka szkoda, że nie było papieru)
No ok, cheesburger też przy okazji wjechał ;)
p.s. podobno zwykłe żarówki można wyrzucać do normalnego śmietnika bo nie są szkodliwe dla środowiska
środa, 2 lipca 2008
Akademos
Fajne jest to, że:
Na sali mają lustra wyszczuplające, w których jestem taaaka wysoka i smukła
W szatni puszczają Justina Timberlake'a, Nelly Furtado, Madonnę, Timbalanda..
Niefajne jest to, że:
Ta ich waga jest taka kurna dokładna :/ oczywiście wmawiam sobie, że moje buty i ubranie ważą 30 kg a dopiero cała reszta to ja :o]
Jak się wychodzi z sali do szatni, to trzeba przejść spory kawałek mijając męską szatnię i siłownię, z rozczochranymi włosami, czerwoną buzią i bez oczu, poezja.
Dziś miałam zajęcia z Asią G., która w niejednym wojsku mogłaby siać postrach. Najgorzej jest, gdy mówi "teraz będzie ostatnie powtórzenie", bo to oznacza 42 wymachy jedną nogą, która boli, jakby miała zaraz odpaść. Ale w sumie lepiej jest sobie pochodzić i pomachać niż siedzieć na tyłku. I pisać mgr ;)
Dziś ktoś w komentarzach napisał (dla tych, którzy nie zaglądają do koment.): "Po meczu David Beckham rozdając autografy niespodziewanie podpisał kontrakt z Odrą Wodzisław..."
No myślałam, że padnę :)))))))))))
A jeszcze ze śmiesznych rzeczy, usłyszałam dziś męską odpowiedź na majtki z golfem - krawatoslipy! :D
Ok, pośmiałam się, a teraz do jakiejś roboty.
No i co? Wesoły temat, nie?
wtorek, 1 lipca 2008
Desperate Perfect Housewives
Siedziałyśmy na balkonie, wdychałyśmy zapach maciejki i czyichś papierosów słuchając Spice Girls. To jak dzień dziecka po raz drugi :) Tylko że z winem.
Uwaga. Wbiłam dziś dwa gwoździe. Sama! :)
Tłuczkiem do mięsa, ale co z tego.
Tymbark z serii tych bez sensu: Orzeźwienie, ocalenie
Czy ktoś wie, gdzie wyrzuca się zużyte żarówki?
Moi ludzie: A.
Od dziś moi Drodzy A. jest magistrem resocjalizacji! Pracowała z bandytami i innym elementem, a panicznie boi się żab :)
A. jest kimś bardzo wyjątkowym w moim życiu. Mimo tego, że mieszka ze mną już pięć lat, nadal chce ze mną zostać (może to powołanie resocjalizatora?). Od dziś mieszkamy tylko we dwie. Niedługo dojdzie do nas czworonożny, miauczący współlokator.
I tak sobie będziemy żyły w fantastycznej komitywie jak dwie stare panny w wynajętym mieszkaniu do końca życia. (A. jest tak śliczną, wartościową, mądrą i wyjątkową dziewczyną, że nie wyobrażam sobie faceta, któremu bym ją oddała na zmarnowanie).
Chodzimy razem na zakupy, razem robimy sobie śniadanie, myślimy, w którym miejscu byśmy zrobiły sobie liposukcję.
Gdy zapytała „Iga czemu ty jesteś taką alkoholiczką??” to przestałam ją lubić na całe pięć sekund, ale nigdy nie zapomnę, jak się mną opiekowała po historii z D. Wstawała do mnie w nocy, czekała aż zasnę, kazała jeść i wyciągała na imprezy (na których nie pozwalała się upijać ;p)
Z ostatniej chwili
Trzymajcie kciuki o 12, moja A. się broni!



