sobota, 11 lipca 2009

Niech żyje młoda para!

Gdy dwoje tak pięknych ludzi pobiera się z tak wielkiej miłości, to oprawa musi być szczególna.
(Na pytanie "Łukaszu, dlaczego pokochałeś Jowitę?" Sh. odpowiedział: "Jowita powiedziała, że bierze pigułki")

Wzruszenie odbiera mi głos, dlatego niech mówią za mnie te piękne fotografie:
(wszystkie autorstwa Arcziego www.redwedding.pl)


Ślubu im udzielił sam Król.


Sh. przybył na niego od razu ze swojej zmiany w stoczni.

Co za wieczór...



Potem Jowita sobie poszła, a my kontynuowaliśmy wesele.
Tylko, że wyglebałam się, jak szłam po kręcone frytki do Maca, zdarłam sobie skórę z dłoni i potłukłam kolano, więc poszłam do domu :p

a dla tych, co nie rozumieją: http://swiatyniamilosci.pl/






:D

2 komentarze:

Bobo pisze...

A ja pozdrawiam z Zakopanego. Pierwszy raz czytam Twojego bloga na komórce popijając piwko na krupówkach. :-)

Kasiaka pisze...

niezły pomysl imprezy, szkoda,że u nas takiego nie było, a ja nie czuję się na siłach organizować,choć bym pouczestniczyła:P