piątek, 20 lutego 2009

Ciche dni

O proszę. Taki oto widok żegna mnie, gdy wychodzę do pracy i wita, gdy z niej wracam. Najsłodsze, beznose stworzenie, 4 kilogramy puchu na mięciutkich łapkach.

O proszę, takie coś przywitało mnie wczoraj. A moją A. dzisiaj.

Ta cholera z jakiegoś powodu nalała nam na łóżka!
Strasznie nakrzyczałam na Biankę, pokłóciłyśmy się, z obu stron padły ostre słowa..

I tak oto nie odzywamy się do siebie. Nadeszły ciche dni.

5 komentarzy:

Pawel-as pisze...

Ale jak równo leje;)....wyrazy uznania dla Bianki;)

zgubiona pisze...

Koty są dobre do trenowania "przebaczenia" i "nadludzkiej cierpliwości".

Neskavka pisze...

Kochana! To są typowe objawy choroby sierocej! Nie krzycz na nią! Ona jest nieszczęśliwa i czuje się przez Ciebie zdradzona.
Mój pies,kiedy zostawał sam na dłużej, obsikiwał mi drzwi w kuchni..
Ja wiem, że ona nie robi tego złośliwie( chociaż nie znam jej charakteru).

Cierpliwości,przejdzie jej.

sowisko pisze...

Ziomie, Zebediasz potrafiła zanieczyścić całą kuchnię jak wracałam później z pracy. :)

Iga pisze...

Zanieczyścić :)