Gdy ma się tak cudownego kota jak Bianka, jedyną słuszną decyzją jest wzięcie drugiego takiego samego.
Stąd właśnie u nas Boluś, który miał być kopią Bianulki.
Okazało się jednak, że on i ona diametralnie się różnią!
Mają zupełnie różne głupie pomysły: podczas gdy ona zjada słomki w szklankach z napojami, on gryzie światełka choinkowe
Ona obraża się śmiertelnie za wpychanie jej tabletki do gardła, on zalewa się wtedy pianą i gryzie mnie po palcach
Ona ucieka w panice, gdy ktoś niesie w ręku coś większego niż książka, on wniesioną do domu choinkę wita od progu z podniesionym ogonem i wielkimi okrągłymi oczkami
Gdy ktoś dzwoni do drzwi, Bianka chowa się przez pół godziny pod łóżkiem, a Bolek już stoi w przedpokoju gotowy, bo przecież ten ktoś za drzwiami przyszedł właśnie do niego
Bianka nie zje niczego poza swoją i Bolutka karmą, Boluś zje wszystko poza swoją karmą
Jednak w dwóch kwestiach są identyczni:
Oboje muszą spać koło mnie
i..

Tak, jestem gotowa, by jechać na święta do Mamy. (Bolek podobnie jak Bianka wydelegował się sam)
Pegaz jedzie jutro samochodem do Opola, więc wszystkim, którzy "marzą o białych Świętach", proponuję chwilę refleksji nad wypadkami, opóźnionymi lotami, odwołanymi pociągami i zerwanymi trakcjami. Śnieg ssie.
Wesołych Świąt!