A., która pięknie śpiewa była u mnie dziś, by podzielić się lękami.
Czeka ją lot przez wszystkie możliwe lądy i morza.
I wiecie, jak to jest, gdy się leci nad chmurami, samolotem trzęsie, zastanawiacie się, jak bardzo zwęglone będą Wasze ciała, gdy wreszcie spadnie... Norma.
Robiłam, co mogłam, by podnieść ją na duchu.
Żartowałam, że nadmucha kamizelkę i wybiegnie z samolotu przed wszystkimi mówiąc na odchodne swojemu mężowi "a nie mówiłam?!".
Życzyłam katastrofy dopiero w drodze powrotnej, by trochę na urlopie odpocząć.
I zapewniłam, że będę kultywować jej pamięć jako świetnie zapowiadającej się gwiazdy estrady.

No, może w pocieszaniu nie jestem najlepsza, ale hello, mam najpiękniejszego kota świata i czereśnie.
Dzięki Asiu, że znalazłaś czas w tym całym zamieszaniu i wciskaniu 23 kilo w jedną walizkę! Nic się nie bój, bo wszystko będzie ok :) Tylko pamiętaj o kamizelce.